Strategia pająka
rok: 1970
reżyseria: Bernardo Bertolucci
Wczoraj zakończyła się trzecia edycja Timeless Film Festival i zarazem druga, w której brałem udział. Wiecie co to oznacza, prawda? Spodziewajcie się w najbliższych tygodniach duuużo o filmach.
Ale zaczniemy niepozornie, wbrew pozorom. A wbrew pozorom, bo mówimy o dziele jednego z największych reżyserów w historii kina, a na pewno wśród tych urodzonych we Włoszech. Rzadko jednak kiedy „Strategia pająka” jest wymieniana wśród najważniejszych dokonań Bernarda Bertolucciego. Ba, mówimy o filmie który praktycznie od razu z kinowych ekranów trafił na te telewizyjne. Czy słusznie?
Rzecz opowiada o niejakim Athosie Magnanim, który przyjeżdża do włoskiego miasteczka, Tary, aby rozwikłać zagadkę śmierci swojego ojca. Choć ów ojciec, nazywający się swoją drogą tak samo jak syn, jest traktowany w Tarze jako bohater ze względu na jego jawnie antyfaszystowską postawę, to nasz protagonista zdecydowanie nie jest witany z otwartymi ramionami. Bynajmniej – już od pierwszego dnia dostaje sygnały, aby odpuścił doszukiwanie się prawdy.
W gruncie rzeczy mówimy więc o klasycznej historii typu whodunit. A jednak czuć tu rękę Mistrza fachu reżyserskiego. W sposobie prowadzenia fabuły, nastawionej na delektowanie się atmosferą a nie tylko trzymanie za wszelką cenę w napięciu. Ale przede wszystkim w warstwie wizualnej. Nie przesadzę jeśli powiem, że tutaj każdy kadr to małe dzieło sztuki, gotowy aby oprawić go w ramę i wystawić w galerii. A mówię to jako osoba, która nie pada na kolana przed włoską estetyką.
Nie chcę szafować wysokimi notami, bo żaden ze mnie ekspert od kina Bertolucciego, ale w mojej skali jest to rzecz bardzo, bardzo dobra.
najlepszy moment: rozwiązanie intrygi zdecydowanie nie rozczarowuje
ocena: 8,5/10