Tori Amos – From The Choirgirl Hotel
rok wydania: 1998
wydawca: Atlantic
Mój ideał kobiety – a przynajmniej jeśli chodzi o głos. Najlepszy żeński wokal, jaki kiedykolwiek słyszałem. No i zajebistą muzę tworzy ta ruda pani. Spokojną, choć z rockowym pazurem. Choć akurat numery na tej płycie wcale nie są takie spokojne. Bo np. taki „Raspberry Swirl” to jest czysty czad. Nooo, może nie taki czad co Deicide czy Fear Factory, ale też czad :) Również „Hotel” intryguje nietypowym podkładem. Choć oczywiście nie brak tradycyjnej Tori, czyli przecudowny wokal plus pianino. Tym razem najlepiej to wypada w „Jackie’s Strength”. Równie liryczny jest „Spark”, choć tutaj już mamy bogatsze instrumentarium. Reszta numerów także warta wydania parunastu złotych na oryginalną płytę. Tym bardziej, że w książeczce są bardzo fajniutkie zdjęcia Tori.
najlepszy moment: RASPBERRY SWIRL
ocena: 7,5/10