rageman.pl
Muzyka

Breakout – Blues

rok wydania: 1971 (reedycja: 2000)

wydawca: Yesterday

 

zdaje sobie sprawe, ze zestawienie Papa Dance z Breakoutem to jest herezja. ale ja naprawde lubie rozna muzyke.

dzis postanowilem odkryc na nowo Breakout. bez specjalnej okazji, bo przeciez Tadeusz Nalepa zmarl poltora roku temu juz. szkoda faceta strasznie, ale nie oszukujmy sie – swe najlepsze plyty nagral daaaawno temu. wlasnie na przelomie lat 60 i 70. m.in. mowa tu o „Bluesie”.

pierwsze co zwraca uwage to okladka. niby banalna, ale tak strasznie charakterystyczna. mlody piotr nalepa to bylo naprawde sliczne dziecko swoja droga. no ale dobra, przjedzmy do dzwiekow.

powiem tak – ja nie jestem wielbicielem tego typu grania. nie lykam bluesa, nawet tak intrygujaco podanego jak na tej plycie. bo to przeciez blues wymieszony z rockiem, czasem nawet z odmiana hard. od tej plyty na kilometr bije inspiracja wczesnymi Led Zeppelinami, ktorej zreszta Nalepa sie nie wstydzil. nie wiem czemu, ale mam tez wrazenie, ze Nalepa byl tak bardzo na biezaco ze wspolczesnymi dzwiekami, ze kojarzyl tez pierwsze wydawnictwa Black Sabbath. to zdjecie na rewersie tak totalnie mi sie kojarzy z bookletem debiutu BS, ze szok. no i riff np w „Dzisiejszej Nocy” brzmi jak wypisz wymaluj prekursorkie metalowe riffy Iommiego.

no i ten pierwiastek bluesa sprawia, ze nie potrafie dac tej plycie specjalnie duzej oceny. na pewno na wiecej ta plyta zasluguje, ale jak wspominalem nie raz, oceniam plyty na podstawie tego, co DLA MNIE znacza. na prywatnym blogu moge sobie chyba kurwa na to pozwolic, no.

no dobra, a dlaczego wiec z kolei az tak wysoka ocena? bo to sa kapitalne piosenki mimo wszystko. „Kiedy byłem małym chłopcem”, no helou. akurat jak najfajniejszy, klasyczny bluesior. a zaraz potem czai sie kolejny hit, o zgola odmiennej stylistyce. „Oni zaraz przyjdą tu”, jeden z najkapitalniejszych riffow w polskiej muzyce. spokojnie mozna bylo go exportowac na zagraniczne top listy. „przyszła do mnie bieda” to blues jak w morde strzelil co mnie sredno robi, ale „Usta me ogrzej” to juz magiczna sprawa oparta na monotonnym pulsie sekcji, pojedynczych odezwach gitary i balladowym wokalu Nalepy. kontrapunkt dla wspomnianych dwoch pierwszych przebojow z plyty stanowia „Gdybym byl wichrem” i „Co stalo sie kwiatom”, lacznie trwajacym 14 minut. szczegolnie ten pierwszy to cacko jak ta lala, za sprawa uh-oh solowki w wykonaniu darka kozakiewicza.

no wlasnie, personalia to tez wazny atut tej plyty. przyznam sie, ze nie moglem nigdy zdzierzyc miry kubasinskiej, dlatego podoba mi sie na „Bluesie” to ze tutaj sie ona nie udziela hehe. poza tym wspomniany Kozakiewicz. tutaj potwierdzajacy swoj talent. szkoda ze to jedyna plyta Breakoutu z jego udzialem. jeszcze wieksza szkoda, ze teraz facet marnuje sie w nie majacym juz absolutnie nic do powiedzenia Perfekcie…

Nalepa i Breakout to byl niewatpliwie istotny element polskiej muzyki, ale nie oszukujmy sie – glownie za sprawa 3-4 albumow. nie taka zla statystyka, ale mowimy tu o kolesiu ktory popelnil okolo dwoch dych plyt. niemniej „Blues” to dla mnie w kategorii „Klasyka polskiego rocka” niekwestionowalna podstawa.

 

najlepszy moment: ONI ZARAZ PRZYJDĄ TU

ocena: 8,5/10

Leave a Reply