Papa Dance – Nasz Ziemski Eden

rok wydania: 1988 (reedycja: 2003)
wydawca: A.A. MTJ
jak juz wspominalem, mam kryzys jesli chodzi o koncerty. zwyczajnie mi sie nie chce. i po co mam isc do Ucha na Super Girl & Romantic Boys, skoro moge sobie posluchac oryginalu? bo Papa Dance to wszystko zaczeli, ha!
zanim przejdziemy do meritum slowem wstepu: zapomnijmy o Papa D, o studyjnych wydawnictwach reaktywowanego Papa Dance. tego NIE MA. trza to oddzielic gruba krecha od tego, czym ten zespol byl kiedys. a byl wielki.
przestaliscie czytac albo nie mozecie powstrzymac sie od smiechu? wiem dlaczego – bo nigdy nie sluchaliscie plyt Papa Dance, ot co! znacie ich tylko z opowiadan ludzi, zeppelinowych dziadkow, dla ktorych Stasiak i spolka to prekursorzy Disco Polo. ale zauwazycie, ze te same ludki jada po wszystkim co nie ma gitar i dlugich wlosow. a jaka dobry pop rozumieja Stinga. wiec dajcie spokoj.
mowi sie, ze to dwie pierwsze plyty – „Papa Dance” i „Poniżej krytyki” to mistrzostwo swiata, Prawdziwy Papa Dance. hm hm hm, moze i bym sie zgodzil. faktem jest, ze „Nasz Ziemski Eden” nagrywal zespol u szczytu popularnosci. wszystkie festiwale byly ich, wszystkie partyjne imprezy, polska lezala u ich stop. a tym albumem te pozycje tylko przypieczetowali. tylko ze wartosc artystyczna gdzies sie ulotnila. hm hm. nie do konca zgadzam sie. chodzi o to, ze poprzednie albumy byly rowne jak diabli. co numer to hit. na Edenie jest inaczej, bo zdazaja sie i tez lekkie porazki. AAALEEEE… z drugiej strony, mamy tu tez najlepsze numery w ich karierze. „Nasz Disneyland”, „Nietykalni”, „Skajlajt”… wiec tego albumu NIE MOZNA skreslac. a co najwazniejsze – wcale nie uwazam, by artystycznie wyluzowali.
widzicie drogie dzieci, najwiekszym bledem w percepcji polskiej muzyki lat 80 jest stereotypowosc. jakis nienormalny podzial typu: Jarocinskie klimaty dobre – zespoly przychylne owczesnej wladzy zle. ja szanuje zespoly ktorym wtedy o cos chodzilo, zespoly bezkompromisowe. ale ja nie slucham ideologii, a muzyki. zreszta, historia zweryfikowala wartosc calej tej muzyki lat 80tych. Republika, ta ktora szla na kompromisy i ktorej lider bral hajs od szych na produkcja, jest podstawowa inspiracja dzisiejszych mlodych kapel. tak samo jak moze byc pierwszy Lady Pank. a gdzie dzis sa kudlacze z Turbo, gdzie dzis cala ta zalogancka muza? historia nielaskawa? nie, po prostu lubi muzyke uniwersalna.
mozna na luzaku wymienic najwiekszych wrogow zespolow walczacych, pokolenia jarocina. Lady Pank, Kombi i Papa Dance. te pierwsze rehabilitowali jednak gitarzysci, to ze taki skawinski potem zalozyl O.N.A. dzieki czemu brodacze zaczeli przychylniej patrzec na te kapele. Papa Dance nie mieli takiego szczescia. to byla fabryka POP przebojow, z muzyka zamawiana u zewnetrznych kompozytorow, ktora miala tez wizualnie sie ladnie prezentowac (gosh, Stasiak na rewersie plyty – KOSMOS). tylko poswieccie chociaz godzine, by NAPRAWDE posluchac tych numerow. tego co tam instrumentalnie sie dzieje. tego prze-kurwa-zajebistego GROOVE’u, ktory kipi z tych numerow. tego ze za soundem tej kapeli stali jedni z najlepszych instrumentalistow tego kraju, niezaleznie o ktory sklad Papa Dance chodzi. tego ze ten zespol mial wlasne brzmienie, nieporownywalne nie tylko z krajowa konkurencja, ale tez i zagraniczna. zwroccie uwage, ze przy tych piosenkach doznaje sie nie tylko dzieki melodiom, ale dzieki kapitalnym zagrywkom. „Nasz Disneyland” chocby taki – cudowny klawiszowy wstep, Najlepszy Polski Pop Refren lat 80tych i jeszcze wcisneli do tego solowke brzmiaca tak, jakby steve vai jammowal z Duran Duran. a „Temat na Clip” z karaibskim rytmem? a walczykowaty „Ciało i Talent”? a duet rytmiczno-klawiszowy „Skajlajtu”? moznaby wymieniac godzinami zajebiste patenty tej plyty. jestem pewien, ze takich rzeczy nie byloby w stanie wymyslec 3/4 polskiej muzycznej sceny lat 80tych. ale nie, bo „wiocha, disco polo i w ogole pierdolic system”. eshhh…
wiec jeszcze takie okolicznosciowe sprawy. po pierwsze, remaster tej plyty to naprawde cos, zwlaszcza w porownaniu z omawianym wczesniej Niemenem. po drugie, bonusowe numery to tez przysmaki jak ta lala, zwlaszcza remix „Naszego Disneylandu”, ktorego wstep kojarzy sie troche z „You Spin Me Round” Dead Or Alive. no i co najwazniejsze – wiecie ze teksty Papa Dance pisal ojciec Sokoła z WWO? to info dla tych ktorzy wciaz sie dziwuja, skad sie wzielo „W Aucie”, ehe he.
z sentymentu dalbym tej plycie 10/10, jednak trza odjac sentyment. nie mam jednak serca zejsc ponizej 9,5, wybaczcie. dla mnie to krolowie, ktorym Kombi, Kapitan Nemo czy Franek Kimono mogliby buty czyscyc. i polowa kozakow z Jarocina.
najlepszy numer: GALAKTYCZNY ZWIAD (bo NASZ DISNEYLAND juz byl najlepszym numerem przy okazji „Złotych Przebojów”)
ocena: 9,5/10