rageman.pl
Muzyka

Crosby, Stills, Nash & Young – American Dream

rok wydania: 1988

wydawca: Atlantic

 

dzis w poczet waznych jegomosci wpiszemy az czterech Panow. chociaz nie kazdy tak samo zasluguje…

Neila Younga na pewno kojarzycie. keep on rockin in a free world, rzekomy ojciec chrzesy grunge’u, idol pearl jam itepe itepe. nazwisko kojarza wszyscy, troszke mniej ludzi juz konkretne plyty. przypuszczam ze jeszcze mniej ludzi wie o tym, ze ten pan nawet taki projekt jak CSN&Y mial. no i niby dalej m, choc z tym jego uczestnictwem w nim to roznie bywalo. jak rozkrecal swoj wlasny interes, to pozostala trojka wydawala i koncertowala pod nazwa Crosby Still Nash.

no i „American Dream” to w kontekscie historycznym niezwykla plyta, poniewaz pierwsza nagrana znowy z Youngiem po 18 latach. szkoda ze jakosciowo tez nie jest historycznie. niektorzy mowia ze to jedna z najgorszych plyt rockowych wszechczasow. moze i tak zle nie jest, ale..

zaczyna sie calkiem sympatycznie. utwor tytulowy. kapitalny duet handclapow i klawiszy. autorstwa Neila Younga. jak sie okaze, jest to jeden z najlepszych utworow na tej plycie. pozostale tez sa autorstwa Younga…

rzecz w tym, ze Young pasuje do calego tego towarzystwa jak piesc do nosa. niby rowniez inspirujacy sie country i folkiem, ameryka, ale zupelnie inaczej chyba te gatunki rozumie niz pozostala trojka. zreszta, przypuszczam ze sam Young napisanych na te plyte utworow na solowych wydawnictwach by nie umiescil, jako zbyt lajtowe. chociaz i tak w tym zestawieniu brzmia najmocniej. trudno by tak nie bylo, skoro sa tutaj takie koszmarki jak np „Shadowland”, brzmiacy jak efekt nieudanego koszmarnego jamu Papa Dance z Eagles. takich dramatow wielu nie ma, ale rzeczywiscie sa to klimaty bardzo Eaglesowe. czyli lajtowo, chorkowo, popowo, soulowo, o milosci w najbanalniejszy z mozliwych sposobow.  nie sa to zle skladniki, ale taka mieszanka jest ciezkostrawna.

chociaz plyta dziwnym trafem lepiej wypada jako calosc niz konkretne jej skladniki. do przodu ciagnie sprawe Young. i rezta kolesi chyba o tym wie, bo facet jest w kazdym kawalku. dzieki czemu jednak nie da sie plyty skreslic. no i jest ten utwor tytulowy. i jeszcze konczacy calosc „Night Song”.

dla tych ktorzy lubia mieszanie grunge’u z popem.

 

najlepszy moment:  AMERICAN DREAM

ocena: 6,5/10

Leave a Reply