Quincy Jones – Back On The Block
rok wydania: 1989
wydawca: Qwest
Bobby McFerrin po sukcesie „Simple Pleasures” stal sie Bardzo Rozchwytywanym Muzykiem. w tym samym roku, w ktorym wspomogl Laurie Anderson przy „Strange Angels”, pojawil sie takze na plycie jednego z najzajebistszych producentow na swiecie.
nie wiecie ktoz zacz? BZDURA. doskonale wiecie, tylko jeszcze o tym nie wiecie. pamietacie ten przekozacki motyw muzyczny z „Austin Powersa”? to „Soul bossa nova”, autorstwa Quincy’ego wlasnie. a zeby juz definitywnie zakonczyc temat: „Thriller”. Michael Jackson. produkcja tegoz albumu. helou, mowimy o najlepiej sprzedajacym sie albumie w historii muzyki!
ponad dwoch dekadach wydawania albumow pod wlasnym nazwiskiem, w latach 80tych Q skupil sie na produkowaniu i aranzowaniu dla innych wykonawcow. pod koniec dekady postanowil jednak zaliczyc Mega Come Back. „with a little help from his friends”, ktorych liczba spokojnie dobija do 60, nagral Album Roku, przynajmniej wg akademii rozdajacej nagrody grammy.
ja wiem, ja jestem glupi i ciesza mnie rzeczy blahe i glupie. ale no naprawde, dla mnie to jest przepotezna sprawa, kiedy na jednej plycie goszcza takie nazwiska jak Chaka Khan, Bobby McFerrin, Miles Davis, Ella Fitzgerald, Ice T, Steve Lukather, Ray Charles… by wymienil ulamek listy gosci „BOTB”. i wszyscy oni GRAJA RAZEM. wezmy chocby taki kawalek tytulowy, ktory zgarnal indywidualna nagrode grammy. juz samo to, ze w tym samym tracku rymuja Ice T, Melle Mel („don’t push me, ’cause i’m close to the eeedge…”), Kool Moe Dee i Big Daddy Kane, czyli extraklasa hiphopu lat 80tych, powoduje u mnie solidne podniecenie, z ktorym tylko hajlajty filmow Jenny Jameson moga sie rownac. a tu na dodatek przygrywa im Josef Zawinul. NO KURCZE. jesli ktos pozostaje niewzruszony to znaczy, ze nie kocha muzyki, a w zwiazku z tym jest zlym czlowiekiem. a takich piknych momentow jest wiecej. jak singlowy „I’ll Be good to you”, ultraoptymistyczna, stricte popowa pioseneczka z duetem wokalnym Ray’a i Chaki (kolejna nagroda grammy). albo nowa wersja klasyka Weather Report „Birdland”, z pojedynkiem George Benson’a, Milesa i Dizzyego Gillespie.
oczywiscie nie trzeba dodawac, ze wszystko to jest Genialnie zaaranzowane, wyprodukowane i nagrane, do tego stopnia, ze album jest totalnym must-have kazdego szanujacego sie audiofila?
i tylko jeden wlasciwie problem jest z ta plyta. bo o ile potwierdza nieprzecietny talent Quincy’ego w dziedzinie aranzacji i produkcji, tak tez pokazuje, dlaczego nie zostanie on raczej zapamietany jako wielki autor piosenek. dosc powiedziec, ze najfajniejsze piosenki tego albumu to przerobki. a kiedy juz do glosu dochodzi Q-kompozytor, to slyszymy smoothjazzowo/popowa konfekcje. najlepszy dowod zamykajacy calosc „Secret Garden”, po ktorym czlowiek czuje sie jakby wciagnal cysterne karmelu. i nie pomogla nawet obecnosc Barry’ego „ty-tez-zostales-splodzony-przy-jego-piosenkach” White’a.
ale na ten jeden raz, oceniajac calosc, zapomnijmy ze piosenki musza posiadac tez tresc, okej?
najlepszy moment: I’LL BE GOOD TO YOU
ocena: 8,5/10