Roscoe Dash – Dash Effect
wydawca: DIY
Kontynuujemy temat Roscoe Dasha.
Powiedzmy sobie od razu – w skali makro dalej niespecjalnie jest czym się tu podniecać. Ale w skali mikro już należy o progresie mówić i być może warto nadstawić uszu na to, co ten chłopaczek zaproponuje w przyszłości. Tym bardziej, że postęp nastąpił w przeciągu zaledwie roku i dwóch mixtape’ów. Śmiem twierdzić, że taki Waka Flocka Flame (obecnemu i na tym mikstejpie, a jakże) do takiego poziomu jak ten prezentowany na „Dash Effect nigdy nie dobił.
Oczywiście te wszelkie komplementy mają sens, jeśli oceniamy wydawnictwo przez pryzmat najlepszych kawałków, a nie wyciągając średnią wartość całej tracklisty. Więcej niż pewne było, że na 34 kawałki przynajmniej połowa będzie pukała w dno od spodu. Ale spójrzmy na to, co dzieje się zwłaszcza pod koniec materiału. Jak w skrajnie aksamitnym, r’n’b podkładzie „Moscato”. Czy „Show Me What You Got” z obłędną partią saxu i zupełnie wyzbytą trapowego klimatu aranżacją. Czy prawdziwie nastrojowy (gdyby się uprzeć, to jakiś chillwave by dało się z tego zrobić) w podkładzie i rozśpiewanym refrenie „Weight Of The World”. Tyle jeśli chodzi o highlighty – samych ciekawych numerów jest jeszcze więcej (wixiarski „Dey Just Mad I’m Fucking You), a przynajmniej takich które udowadniają, że chłopak niekoniecznie musi wyrosnąć na niewolnika trapu.
najlepszy moment: WEIGHT OF THE WORLD (FEAT. JARED EVANS & STAT QUO)
ocena: 6,5/10
