Kaliber 44 – 3:44
wydawca: SP Records
swego czasu w recenzji debiutu „Paktofoniki” uznalem trzeci album Kalibra44 za obnizenie lotow. najlatwiej byloby powiedziec ze mylilem sie. natomiast problem jest znacznie bardziej skomplikowany.
„i teraz, jak na poczatku, jestesmy tylko awangarda” glosi sampel z otwierajacego calosc „Takie jakie jest”. i ustalmy rzecz od razu – pod wzgledem jakosci jest to jak najbardziej prawda. album jest absolutnie kozacki, co odzwierciedla ocena koncowa. natomiast troche szkoda, ze pod wzgledem brzmieniowym juz tak awangardowo nie jest. Kaliber44 nam… znormalnial. zdaje sobie sprawe, ze tez zarzut jest, tak na logike rzecz biorac, zupelnie z dupy. psychorap z debiutu to mogl byc tylko jednorazowy strzal i dobrze, ze zamkneli temat w jednym albumie. „W 63 minuty dookola swiata” pokazalo jednak, ze ten zespol ma potencjal by rewolucjonizowac swe brzmienie co album, za kazdym razem byc o pare krokow przed konkurencja. inna sprawa, ze w momencie wydania drugiego albumu polski hiphop wciaz znajdowal sie w powijakach i wlasciwie kazdy album wydany w tym czasie mogl wydawac sie czyms absolutnie oryginalnym. trzeci album k44 juz nie wydaje sie byc tak odlegly od tego, co dzialo sie w miedzyczasie w gatunku. oczywiscie, mowimy o inteligentniejszym odlamie polskiego hh pokroju starego miasta, thinkadelica czy warszafskiego deszczu.
nie ma tez co rozkminiac, na ile na taki stan rzeczy mialo wplyw odejscie Magika ze skladu. wydana przeciez w tym samym roku „Kinematografia”, choc jest to ma absolutnie najukochansza polska hiphopowa plyta, nie brzmi jakos unikalnie. zreszta, jesli na polce gdzies umiejscowic „3:44” to byloby to wlasnie… w poblizu plyt PFK. moze to to slaskie powietrze… a moze Talent i najszczersza zajawka hiphopowa kultura?
nie ma Magika, w zamian do skladu na stale dolaczyl DJ Feel-X, a na swych jednych z pierwszych, jesli nie najpierwsiejszych legalnych nagraniach pojawiaja sie WSZ i CNE, znani takze jako Wujek Samo Zlo i Czlowiek Nowej Ery. plus pojawiajacy sie tu i owdzie DJ Bart i mamy Baku Baku Squad w pelnym skladzie. przyznaje, bardzo to sympatyczna konfiguracja personalna, ze wskazaniem na Wujka, ktory ma w tym swoim glosie przepotezne poklady czegos, co z braku lepszego terminu nazwijmy „pozytywnym psycholstwem”. wystarczy jednak rzut okiem na creditsy by uswiadomic sobie, ze w pierwszej kolejnosci jest to album dAba. spokojnie mozna uznac „3:44” za start solowej kariery mlodszego z braci Martenow. poza czteroma przerywnikami instrumentalnymi Dj Feel-X’a (zajebistymi zreszta, autentycznie sliczniuchna gitarka i fajnie wpleciona drumla) i hiciarskim „Normalnie o tej porze” to on popelnil wszystkie podklady, on wystepuje w prawie kazdym tracku. mozna wiec uznac, ze to on wlasnie pociagnal K44 w „normalniejszym” kierunku. co w praktyce wcale nie musi byc takie zle. oczywiscie, sporo tu wciaz marihuana przesiaknietych (choc juz bez jakiejkolwiek zakonniczo-rycerskiej ideologii na szczescie) tekstow. Baku Baku w koncu, trudno oczekiwac gloryfikowania abstynencji. ale zdecydowanie wiecej tu tekstow „mocno stapajacych po ziemi”, zeby nie powiedziec refleksyjnych. singlowe „Konfrontacje” to juz klasyk, nie tylko zreszta w kontekscie tekstu. taki tez jest pozytywistyczny z jednej, a podsumowujacy przeszlosc z drugiej strony „Co robisz?”. „Wena” to niemal hiphopowy „Teksanski” Hey’a (uwielbiam ten trabkowy hook!). „Litery” Joki to kapitalny raport z konfrontacji z repertuarem telewizyjnym. no i „Masz albo myslisz o nich az…”, czyli troche dojrzalsze niz w przypadku „Wiecej Szmalu” z debiutu refleksje na temat pieniedzy.
kopalnia cytatow, niemal na rowni z „Nastukafszy” czy „Skandalem”. ale to mozna zrzucic na karb wieku, byc moze dla ciut mlodszych taka hiphopowa biblia jest „Na Legalu?” czy debiut Hemp Gru. ale tego jestem akurat pewien – coraz trudniej znalezc wsrod nowych wydawnictw z polskiego hh albumy tak inteligentne, tak przesiakniete miloscia do muzyki i kultury hiphop. gdzie hiphop jest celem, a nie srodkiem. szkoda przede wszystkim, ze czuje ze coraz dalej mi do targetu dzisiejszych wydawnictw tego gatunku. sorry Peja, ale wiekszosc Twoich fanow to jednak sa ogry (empirycznie sprawdzone) i ja nie chce miec z nimi nic wspolnego. podobnie zreszta jak z fanami Mezo (sa jeszcze takowi?), Bez Cenzury czy Piha.
i tak jeszcze na marginesie – dosyc przykre to zawsze dla mnie bylo, ze w podziekowaniach tylko Joka wspomnial o Magiku. Joka, nie wiem jak to bylo z ta afera z rzekomym gwaltem, ale wez juz wroc do Polski i reaktywujcie wielki Kaliber. bo niestety prawda jest taka, ze powyzsze zarzuty do kondycji polskiego hh dotycza takze solowego dAba. jeden „Rap to nie zabawa juz” byl wiecej wart niz cala pozostala dyskografia solowa. tak to widze, tak to slysze.
najlepszy moment: NORMALNIE O TEJ PORZE
ocena: 8,5/10
