rageman.pl
Film

Twin Peaks: The Entire Mistery

rok: 2014

reżyseria: David Lynch i inni

Zapowiedziałem w rekapitulacji osobną notkę o tym wydawnictwie, więc trzeba dotrzymać słowa. Chociaż, mówiąc oględnie, nie za bardzo widzi mi się pisanie tej recenzji. Bo będzie ona zaprzeczeniem tego, co zwykło się nazywać recenzją. Ze względu na ogrom tego dzieła będzie mało zwięzła, a przede wszystkim skrajnie nieobiektywna.

Każdy kto choć trochę mnie zna wie o moim dość ekhm entuzjastycznym stosunku do serialu „Twin Peaks”. Dlatego nie powinno dziwić i wierzę, że zostanie mi wybaczone, że piszę w tym momencie z pozycji kolan. Forma o tyle adekwatna, że „TP: TEM” jeszcze przed ukazaniem się stała się dla wszystkich TP-maniaków ichniejszą Biblią i Świętym Graalem w jednym. „Entire Mistery”, znaczy się że miało się tu zawrzeć WSZYSTKO, co związane z serialem i dające się umieścić na audiowizualnym, cyfrowym nośniku. Serial, wycięte sceny, materiały promo i co paradoksalnie stanowi największe zaskoczenie, film „Ogniu Krocz Za Mną”, który na poprzednich wydaniach seriau nigdy (najpradopodobniej ze względów prawnych) nie był dołączany do pakietu. Nic więc więcej nie zostało do odkrycia. Jasne, twinpeaksowi zboczeńcy będą narzekać, że nie ma tu np. mitycznej (SPOILER) alternatywnej sceny morderstwa Maddy Ferguson popełnionego przez Bena Horne’a. Generalnie jednak – nikt nie ma najmniejszego prawa, by narzekać.

Olśniewa już sam design wydania. Piękne opakowanie z dwuwarstwowym frontem (patrz obrazek główny tej notki). W środku zaś 10 płyt schowanych w kopertach na podobieństwo tych winylowych, sae koperty oczywiście opatrzone serialowymi grafikami. Najlepsze jednak kryje się na dnie opakowania, ze specjalną skrytką, w której znajdujemy… kartkeczkę z napisem „Fire Walk With Me” – taką samą, którą znaleziono na miejscu morderstwa Laury Palmer. Cudo.

Zanim przejdziemy do absolutnego sedna, kilka słów w temacie „Twin Peaks a format bluray” –  zagadnienie o tyle ważne, że przecież dla wielu osób to wydawnictwo może być pierwszym kontaktem z serialem i aspekt jakości obrazu może być dla nich o wiele istotniejszy niż jakieś tam dodatki dla freaków. Otóż, mój kontakt z blu ray jest dość sporadyczny (dość powiedzieć, że na potrzeby obejrzenia „TP: TEM” musiałem pożyczyć odtwarzacz), jedno wiem jednak na pewno – w kategorii video nie wymyśli się już nic lepszego, przynajmniej nie jeśli chodzi o dwa wymiary. Jasne, transfer materału sprzed 25 lat to nie to samo co film kręcony współcześnie i z przeznaczeniem na ten nośnik, w którym widać kaźdy pojedynczny włos w brodzie aktora. Ale już sama zajawka puszczona przed premierą boxu (patrz tu), że więcej już wycisnąć z tego materiału się nie da. Oczywiście przy okazji odrestaurowania obrazu zyskał też dźwięk, ale aby to docenić potrzeba już trochę więcej niż głośniki w telewizorze.

A teraz creme de la creme… o którym tak naprawdę boję się pisać. Bo ogrom dodatków, a także mój rozwlekły sposób wyrażania myśli, w połączeniu z nadentuzjazmem związanym z tematem, może skończyć się tragedią, czyli kilometrową notką, której i tak nikt nie przeczyta. Najprościej byłoby omawiać dodatki z każdej osobnej płyty, aby jednak było krócej, pogrupujmy je na kilka kategorii. Mam nadzieję, że nic mi nie umknie. A zatem:

Materiały nowe – czyli przede wszystkim „Between Two Worlds”, czyli rozmowa Davida Lyncha z Sheryl Lee, Ray Wise’m i Grace Zabriskie. A właściwie dwie odrębne rozmowy. Bo oto najpierw oglądamy rozmowę, w której udział biorą odwtarzane przez nich postacie, czyli kolejno Laura, Leland i Sarah Palmerowie. Lynch zadaje im pytania o ich dalsze losy poserialowe – dosyć osobliwe, biorąc pod uwagę, że dwoje z nich w serialu umarło. I rzeczywiście, wydźwięk tych wypowiedzi jest smutno-nostalgiczno-niepokojący (śmiech Lelanda!), co podkreśla dodatkowo monochromatyczny obraz. Nie wiem jakie były kulisy powstania tego materiału, jeśli jednak była to improwizacja (a takie można odnieść wrażenie, to należą się brawa, szczególnie Wise’owi. Drugi wywiad to już zupełnie inny klimat, aktorzy wracają „do siebie”, obraz nabiera kolorów, a gadki rozmówców lekkości. Wspominki całkiem fajne, choć zaskakujących nowych faktów raczej brak. Z dodatkowych spostrzeżeń – starsze pokolenie aktorów z Twin Peaks zaskakująco ładnie się starzeje, niektórzy wyglądają nawet lepiej niż 25 lat temu, jak właśnie Wise i Zabriskie. Znacznie gorzej z Lee, chociaż też trudno oczekiwać od 40latki, że będzie wyglądała tak kusząco i niewinnie jak 20latka… Z innych premierowych materiałów otrzymujemy teaser boxu i tzw „atmospherics”, czyli klipy towarzyszące menu z każdej płyty (jak łatwo się domyśleć, jest ich dziesięć). Jako powstały w ubiegłym roku oznaczono materiał „Moving Through Time: Fire Walk With Me Memories”, co jest częściowo prawdą – jako że choć dotychczas nieopublikowane, to widać że te wywiady ewidentnie powstały przynajmniej 10 lat temu, a aktorzy nie wyglądają tak staro jak obecnie. Inna sprawa, że to naprawdę ciekawy materiał – widać, że aktorzy wypowiadający się o filmie mówią o nim w samycch superlatywach, jako o niezrozumiałym dziele geniuszu. I widać że to jest szczere, a nie wymuszone na potrzeby promocji filmu.

Wywiady stare – no, tego jest od groma. Po kolei – na 3 płycie mamy: wywiad twórców kultowego fan-magazynu „Wrapped In Plastic” z Markiem Frostem (dla przypomnienia – wespół z Lynchem współtworca „Twin Peaks”), o tyle istotny, iż Frost był w tandemie z Lynchem tym od konkretów, racjonalnego wkładu i takie też są jego wypowiedzi, w których pełno anegdot odnośnie kręcenia powstania idei serialu i castingów. Można się przyczepić za to formy wywiadu – widzimy wprawdzie ujęcia obu stron wywiadu, całość jednak jest przeprowadzona… telefonicznie. No, ale przynajmniej jest oryginalnie. Paradoksalnie o wiele bardziej przyziemny formalnie jest materiał „An Introduction to David Lynch” – czyli jedna wielka laurka składana Lynchowi przez aktorów, reżyserów odcinków i innych twórców. No, ale mówimy o jednym z najbardziej kultowych tworów w popkulturze, więc jest coś na rzeczy. Podobny wydźwięk ma „Reflections on Twin Peaks”, czyli aktorzy i reżyserzy pławią się w zachwytach nad serialem. Wiadomo, jest nad czym. 6 płyta to „Postcards from the Cast”, czyli refleksje aktorów z „Twin Peaks”, tyle że głównie na zupełnie niezwiązane z serialem tematy. Dla osoby „postronnej” raczej to będą nudy, bo nie każdy z aktorów mówi ciekawie i, co gorsza, z sensem, ale dla maniaków rzecz nieoceniona, pozwalająca poznać odtwórców ról ich ulubionych postaci od innej strony. Np. Don Davis (Major Briggs), w serialu dumny, zawsze racjonalnie postępujący wojskowy, tutaj popada w dość smutną rozkminę o rozpadzie jego małżeństwa. Przerażająca jest za to opowieść o utracie ręki Ala Strobela (wiadomo kogo grającego w serialu). Płyta 7 to kolejne wywiady: sekcja aktorzy i sekcja „twórcy”. Te pierwsze są podzielone na trzy działy – „Origin” (czyli generalnie jak dostali się do serialu), „Production” (refleksje z tworzenia serialu) i „Legacy” (nie trzeba tłumaczyć), przez co całość opatrzona została słowem „interactive”. Chcesz zobaczyć, jak wielki impakt na kinematografii wywarło „Twin Peaks” wedug Sherilyn Fenn (Audrey Horne)? Klik klik strzałkami na odpowiedni kwadracik i voilla. Przekróc aktorów dość spory – od grających główne role do tych dość trzecioplanowych (Robyn Lively grająca Lanę Milford). W sekcji twórców mamy głównie rezyserów i operatorów serialu, ale też np. Jennifer Lynch, córkę Lyncha oraz przede wszystkim autorkę wydanego w wersji książkowej „Sekretnego Dziennika Laury Palmer”. „Secrets from Another Place: Creating Twin Peaks” to zdecydowanie najciekawszy materiał w swojej kategorii, bo mamy tu wywiady z twórcami podzielone według bardzo ciekawych, choć niby oczywistych kategorii: m.in. Pilot, Sezon 1, Sezon 2 czy Muzyka. Materiał ten był dołączony do boxu DVD, ktory już tutaj omawialiśmy kilka lat temu, powtórzę jednak – poza Badalamentim genialnie opowiadającym o tworzeniu „Laura Palmer’s Theme” najciekawsze są wywpowiedzi o drugim Sezonie – tu już te wypowiedzi tak laurkowe nie są, nawet Kimmy Robertson, grająca tak sympatycznie nastawioną do świata Lucy, mówi wprost – „second season is a shit” (co jest o tyle ciekawe, że to właśnie w drugim sezonie awansowała z „guest star” do jednej z głównych postaci!). Z boxu DVD znamy też „Slice Of Lynch”, czyli wywiad Lyncha z MacLachlanem (Agent Cooper rzecz jasna), Madchen Amick (Shelly) i Johnem Wentworthem od postprodukcji, tu jednak mamy wersję „uncut”, trwającą blisko godzinę. Dorzucamy jeszcze wywiady krótkie, mało wnoszące promo wywiady z aktorami powstałe przy przemierze „Fire Walk With Me” i zamykamy ten gigantyczny akapit.

Materiały promo – trzeba powiedzieć to wprost – „Twin Peaks” to dzieło genialne, z równie genialną i innowacyjną na tamte czasy promocją. Ktoś powie z dzisiejszej perspektywy że komercja, ale ten ktoś nie pamięta, że „Twin Peaks” to był w swoim czasie mainstream, oglądany przez pół Stanów Zjednoczonych! O kurę znoszącą złote jajka trzeba dbać i spece od promocji serialu o nią dbali nad wyraz dobrze, dzięki czemu my możemy się dziś radować takimi cudeńkami jak np. życzenia aktorów dla amerykańskich żołnierzy czy klip promujący koszulki Twin Peaks. To wszystko w dziale „promos”, łącznie z klipami zapowiadającymi następny sezon lub przeniesienie emisji na inną godzinę/dzień. Dalej: kultowe „Lod Lady Intros”, które powstały na potrzeby którejś z kolejnych reemisji serialu. Każdy odcinek poprzedzał monolog Pieńkowej Damy – w swoim stylu enigmatyczny, graniczący z bełkotem, ale często też pięknie nawiązujący do treści danego odcinka. „17 Pieces of Pie” to wywiad z właścicielką restauracji, który „odgrywał” w serialu rolę Double R. Oczywiście mowa tu głównie o plackach z wiśniami. W 4-minutowym filmie instruktażowym Michael J. Anderson (Karzeł) uczy nas gadki od tyłu, która pozwoli nam dogadać się w Czarnej Chacie. „Lucy Bumpers” to nic innego jak zapowiedzi Lucy puszczane w trakcie reklam, w stylu „Hold On, Twin Peaks will be right back”. Absolutnym hitem są klipy audio – dacie wiarę, że istniała specjalna linia informacyjna, na którą dzwonili ludzie którzy przegapili ostatni odcinek? Delikwent dzwonił i słyszał dialog Lucy z Andym, którzy podsumowywali ostatnie wydarzenia z serialu z własnej, „mało rozgartniętej perspektywy” – z tego powodu przerywane są one wtrętami „mystery mana”, który mówił o mroczniejszych wydarzeniach, których postacie Lucy i Andyego nie mogą być świadomi. Skoro mamy czyste audio, to przejdźmy do rzeczy czysto grafiznych – oprócz całej masy zdjęć (wyróżnia się ciekawa wspólna sesja Laury i Audrey, z której pochodzi zdjęcie widoczne na biurku Bena Horne’a) i screenów scenariuszy mam tu np. specjalne karty, swego czasu sprzedawane w amerykańskich kioskach. Każda karta to jakaś postac z serialu mówiąca o sobie, opatrzona fotką, ale swoje karty mają też np. miejsca typu „One Eyed Jack” czy „Double R”. Domykamy akapit dwoma trailerami do „Ogniu Krocz Za Mną” i przechodzimy do

Inne – tu trzeba wrzucić dwa materiały: „Return To Twin Peaks” to reportaż z corocznie odbywającego się od ponad 20 lat zlotu fanów Twin Peaks. Materiał powstał jakiś czas temu, ale dziś wciąż żyje i ma się coraz lepiej, zwłaszcza ostatnio, kiedy tyle się dzieje znów wokół serialu. Twin Peaks Fest to przede wszystkim goście specjalni, czyli oczywiście aktorzy z serialu (są tacy, którzy rok w rok przyjeżdzają, jak wspomniana Kimmy Robertson czy Charlotte Stewart grająca Panią Briggs), ale też eventy  – jak np. konkursy na najlepsze tematyczne przebranie czy rzut kamieniem w butelki (wtajemniczeni wiedzą o co chodzi). Być może kiedyś uda się spełnić marzenie i odwiedzić ten fest… Jeden z największych die hard fanów serialu, których widzimy w tym materiale, w osobnym filmiku kreśli mapę Twin Peaks, opowiadając o jego najważniejszych miejscach. Co ciekawe, pokazywane są także współczesne (tj. z 2006 roku) fotki tych samych miejsc, można więc porównać jak wiele się zmieniło od czasu kręcenia serialu.

Materiały filmowe – tutaj już polecimy po całości, bo to NA TO właśnie najbardziej fani czekali. Zacznijmy jednak od materiału, który już znamy, czyli osławioną europejską wersję pilota. Gwoli wyjaśnienia – nakręconą po to, że jakby stacja telewizyjna nie dała zielonego światła (i kasy) na kolejne po pilocie odcinku, to taki pilot byłby sprzedawany w Europie jako film. Lynch przyznał w jednym z umieszczonych w boxie wywiadów, że tak jednak wierzyli w serial, że nakręcili tę wersję pilota na siłę. I to widać, bo zakończenie jest, nie zdradzając szczegółów, z dupy i ewidentnie pisane na kolanie. Zresztą, chodzi tak naprawdę o ok. 10 minut, bo cały początek jest identyczny z oficjalną wersją pilota. Fani jednak szanują ten materiał z ważnego powodu, mianowicie z kultowej sceny w czerwonym pokoju. To co miało być dziwacznym epilogiem zostało później inkorpowane do serialu jako jeden z fundamentalnych dla całej historii motywów. Dalej: wycięte sceny z serialu. Wiele ich nie ma, dodatkowo są nawet jak na standardy Twin Peaks mocno dziwaczne (rozmowa Coopera z dr Jacobym), jest jednak kilka naprawdę smakowitych kąsków, pozwalających zrozumieć pewne wątki (Audrey i jej brat). Outtejki to głównie wygłupy pary aktorów odgrywających tandem Cooper-Truman. No i to naj naj naj całego boxu, czyli wycięte sceny z filmu. Półtorej godziny!

Omówmy je proszę w osobnym akapicie, wrzucając od razu ostrzeżenie SPOILER ALERT. Ciężko wydać o nich wspólny werdykt. Jako fan oczywiście jaram się nimi wszytkimi, uczciwie trzeba jednak przyznać, że dosyć się różnią nie tylko jeśli chodzi o ich jakość samą w sobie, ale też ich istotność w kontekście filmu. To co pierwsze zwraca uwagę – jest tu mnóstwo postaci z serialu, które nie załapały się do finalnej wersji filmu. O ile historia ostatnich dni Laury Palmer mogła się obyć bez widocznych tu Pete Martella czy Eda Marshalla, tak brak Dr Jacobyego czy Szeryfa Trumana jest w filmie widoczny i te sceny, nawet jeśli same w sobie nie porywają, to powinny zostać uwzględnione w filmie. Totalnym szokiem jednak jest dla mnie to, że nawet tutaj nie uświadczymy Bena Horne’a – w serialu jedną z najważniejszych postaci, nie tylko w kontekście życia Laury Palmer (mówimy o jednym z głównych podejrzanych!), ale i życia samego miasteczka. Nigdy nie było mowy o tym, by coś było nie tak z Richardem Beymerem grającym jeg postać (ba, jakiś czas temu nakręcił nawet film dokumentalny o Lynchu, który mocno polecam, do obejrzenia tu), więc jest to mega zaskakujące. Druga rzecz – wiele fanów serialu nie akceptuje filmu, pomimo iż trudno nie wliczać go do twinpeaksowego kanonu, jako rzecz odartą z magii i istoty serialu, pozbawiona lekkości tegoż. Te osoby nie powinny oglądać tych wyciętych scen, jeśli nie chcą widzieć jak kolejne ich ulubione postaci (Andy, Norma) są miażdzone osobliwą wizją Lyncha, totalnie pozbawioną humoru i witalności znanej z serialu. Największym „wygranym” tych usuniętych scen jawi się… David Bowie, który jak się okazuje miał jako Agent Jeffries odegrać znaczne większą rolę niż epizod, który znamy z filmu. No i jeszcze jedno – mamy tu tzw „epilog”, który jest niczym innym jak rozwinięciem wydarzeń z ostatnich scen finalnego odcinka serialu. I to jest rzecz, którą trzeba  obejrzeć.

I tyle. Nic więcej w temacie Twin Peaks nie zostało do odkrycia, wszystkie białe plamy na mapie miaseczka odkryte. Teraz zostaje czekać tylko do 2016 roku, mając nadzieję, że panowie Lynch/Frost nie spieprzą tego.

Jesli to doczytałeś do samego to gratuluję – znaczy, że masz takiego samego pierdolca na punkcie serialu jak ja. Lecz się, ale najpierw wyjdź za mnie, jeśli jesteś kobietą.

 

najlepszy moment: ?

ocena: brak skali

Leave a Reply