rageman.pl
Film

Zbrodnicze życie Archibalda de la Cruz

rok: 1955

reżyseria: Luis Buñuel

Buñuel i film o facecie ze skomplikowanymi potrzebami w relacjach z kobietami. Brzmi znajomo?

Nie jest to jednak „On 2”, nie jestem nawet pewien czy tytułowy Archibald znalazłby wspólny język z głównym bohaterem filmu dwa lata wcześniejszego. Bo o ile tamten był, kolokwialnie rzecz ujmując, niespecjalnie sympatycznym i empatycznym kolesiem, tak Archibald, wbrew tytułowi filmu, tak naprawdę nikogo nie skrzywdził. Choć bardzo by tego pragnął.

O co chodzi? Cały film Hiszpana opiera się de facto na jednym patencie – tytułowy Archibald rzeczywiście ma zbrodnicze intencje, ale zanim dokona dzieła jego niedoszłe ofiary giną w mniej lub bardziej tajemniczych okolicznościach. Nasz poczciwy Archibald jest przekonany, że to on te kobiety zabija, bo przecież taki miał zamiar, ale w żaden sposób nie jest w stanie udowodnić swojej winy, w czym nie pomaga mu w gruncie rzeczy dość łagodne usposobienie. No i oglądamy jego kolejne poczynania, coraz bardziej absurdalne.

Jak już wcześniej pisałem, Buñuel – a przynajmniej na „meksykańskim” etapie swej drogi artystycznej – miał niebywałą umiejętność opowiadania o w gruncie rzeczy ciężkich i przygnębiających tematach w lekki, a momentami wręcz humorystyczny sposób. Przez co np. taki „On” potrafił przysporzyć niemałego dysonansu poznawczego. Paradoksem jest więc to, że w 'Zbrodniczym życiu…”, choć tu trup ściele się wyjątkowo jak na Buñuela gęsto, takiego problemu – to czarna, wręcz makabryczna, ale jednak pełnokrwista komedia. Owszem, sucha, dlatego nikt ze śmiechu nie pęknie, ale jednak komedia. Czy jest tu drugie dno, coś co da do myślenia po zakończeniu seansu? Nie powiedziałbym, dlatego choć bynajmniej nie uważam komedii za gatunek podrzędny do dramatu czy thrillera, to jednak za ten brak głębszego sensu nie jestem w stanie ulokować „Zbrodniczego…” na tej samej półce co „Zapomnianych” czy nawet „On”.

Co nie zmienia faktu, że jak najbardziej polecam.

najlepszy moment: sam koncept, nawet jeśli wałkowany w nieskończoność, jest najlepszym momentem

ocena: 7,75/10