Tool – Schism
rok wydania: 2005
wydawca: Tool Dissectional
Fajny bajer. Mały gadżecik, ale ile radości dźwiękowo-estetycznej. Ładnie wyglądające zarówno jeśli chodzi o opakowanie, jak i zawartość. No, ale to w końcu Tool, Adam Jones. Więc geneza wydania tego cacka jest taka, że aby umilić fanom oczekiwanie na nowy album „10,000 Days”, wydano DVD singiel z numerem z poprzedniej płyty „Lateralus”.
Zatem oczywiście główna zawartość to klip. Klip, moim zdaniem, najlepszy z całej videografii Toola. Najpiękniejszy, najbardziej wciągający i najlepiej współgrający z muzyką. Swoją droga, ten numer to też jedna z najpiękniejszych rzeczy jakich dokonał ten zespół. „I know pieces fit, cause I watch them fall away”. No, chwyta za serduszko, zawsze i wszędzie.
Dobrym motywem jest komentarz do klipu. Bo po pierwsze, nie gada o nim nikt z zespołu ani z twórców. W tej roli mamy Davida Yowa z kultowego The Jezus Lizard. Po drugie, gdy już uruchamiamy klip z komentarzem i czekamy na nawijkę o tym, co gdzie jak i dlaczego, nagle… kakofonia. Co innego gadają w lewym kanale, a co innego w prawym. W obu przypadkach mamy do czynienia z czymś na kształt strumienia świadomości, na dodatek prawie w ogóle nie związanym z klipem. Więc o klipie niestety się niczego nie dowiemy. Z drugiej zaś strony – Tool znów dostaje nagrodę za innowacyjność. Chyba się nawet nie spodziewałem że będzie normalny komentarz.
Trzecim bonusikiem zaś jest remix autorstwa znanego i poważanego w kręgach elektronicznych pana Lustmorda. Freaki wszystkich gatunków łączcie się. Efekt gwałtu na numerze Toola jest jednak taki sobie i sprawia bardziej wrażenia wyzbytej z pomysłu zabawy ścieżkami. Ale co kto lubi.
najlepszy moment: SCHISM
ocena: 7,5/10