rageman.pl
Muzyka

Thema Eleven – The Great Misanthrope

rok wydania: 2007

wydawca: Insane Society Recs.

 

to moze byc historyczna notka. a to z tego powodu, iz nie pamietam, bym kiedykolwiek tutaj (mam na mysli takze rejdzmen.blog.pl) pisal o muzyce z czech. no coz, prawda jest taka, ze nasi poludniowi sasiedzi potega muzyczna nie sa i w tym temacie kojarza sie glownie z tanczaca z gwiazdami helena vondrackova, czy jak tam jej nazwisko sie pisze. cale szczescie, ze underground rzadzi sie swoimi prawami. i najciekawsze rzeczy wcale nie pochodza z krajow anglosaskich. pisalem kiedys o lotyszach z tesy, warto tez wspomniec o wegierskim idoru. a teraz dochodza jeszcze czesi z themy eleven. tylko wiarygodny jest artysta z europy wschodniej?

oczywiscie nie odkrywam przed wami, hmmm, ameryki, poniewaz the eleven to firma zasluzona i obytym ze scena hardcore doskonale znana. nieraz i niedwa zreszta panowie odwiedzali nasz kraj, chocby 2 tygodnie temu razem z converge. ale moze czytaja tego bloga fani happysad i dlatego warto poczuc misje i opowiedziec o tak fajnym zespole i tak fajnej plycie jak „the great misanthrope”. fajnej? adekwatniejsze slowo – rozpierdalajacej trzewia. malo poetyckie, ale wlasnie tak czuje muzyke z tej plyty. wczoraj z okazji poison the well byl maly wykladzik o tym, dlaczego emo moze byc okej. czy thema eleven jest emo? no coz, raczej znalazlaby sie adekwatniejsza szufladka, jednak prawda jest taka, ze ta muzyka rusza dusze, kipi emocjami, burzy spokoj wewnetrzny. chce sie wyc z bolu razem z wokalista nad beznadzieja zycia. muzyczny „wilk stepowy”.

padla nazwa hardcore, jednak w warstwie muzycznej jest to jednak bardzo inna rzecz od wspomnianego poison the well. posthardcore to juz lepsze okreslenie, jednak rzecz jest utrzymana w dosyc wolnym tempie, przez co jednak calosc nabiera jakby liryczniejszego wymiaru i zbliza sie do wspomnianej Tesy czy ciut przecenianego Isisa.

jesli ktos lubi nazwiska w recenzjach, to prosze – za produkcje odpowiedzialny jest Alex Newport, jako muzyk najbardziej znany z Nailbomba zalozonego z Maxem „Sepultura” Cavalera, choc wiecej czasu poswieca produkcji. co slychac i tutaj. full profesjonalne brzmienie. podkreslajace calkiem ciekawa aranzacje, z przewijajacymi sie w tle gadkami ludzkimi.

muzyka musi chwytac za serce. melodiami, emocjami, chwytliwoscia. przy czym tak naprawde pierwszy element jest najmniej wazny. na tej plycie emocji jest prawie w nadmiarze, a przy tm zapamietano o trzecim czynniku, wiec znuzenia nie ma. bym powiedzial marsz do sklepow, bo mamy tu do czynienia z plyta-sensacja, ale jak juz bylo wspomniane, jest to undeground. czyli trza zamowic przez net lub wybrac sie na koncert i wylukac merch. wierze ze to nie problem, bo juz od dawna wiecie, ze dobrej muzyki trza szukac gdzie indziej niz w media markt.

 

najlepszy moment: THE TEMPEST

mowa byla o samplach migajacych w tle. tutaj mamy samego aleistera crowleya. po jego gadce wchodzi zas gitara typu cudo i takowy „mostek” .dreszcze

ocena: 8/10

Leave a Reply