Tame One – Hell Of High Water
rok wydania: 2010
wydawca: DIY
undergroundu ciag dalszy.
tame one to koleznka, ktory najblizej szczytow tak artystycznych, jak i komercyjnych byl dzialajac w kolektywach: Artifacts, Leak Bros czy w supergrupie (poza Tame’m m.in. El-P i Aesop Rock) Weatherman. solowo zaczal walczyc w poprzedniej dekadzie, jednak poza krag zajawkowiczow to raczej nie wychodzilo.
EPka daje pojecie czemu. pomijam flow Tame’a – konkret, ale bez fajerwerkow, ktorymi mozna by podbic mainstream. ale w podkladach to rzeczywiscie czyste podziemie. potrzaskane to jak cholera. pol biedy, kiedy ten niby szelest pokryje „w oryginale” calkiem przyzwoity kawalek, oparty np na kapitalnym samplu – jak „Tamestyle” (blues rap niemalze). ale podklad w takim „On The One” juz dosc mocno balansuje na granicy zwyklego szumu. ma to klimat, ale trzeba sie przyzwyczaic.
a koniec koncow i polubic, bo mimo wszystko to dosc ciekawie sklecony material (fajne gadane sample). choc nie ukrywam, ze istnieje obawa, ze na rozciaglosci longplejowej moglbym z odsluchu wyjsc zmeczonym.
najlepszy moment: TAMESTYLE
ocena: 7/10