Soyka – Sonety Shakespeare
wydawca: Pomaton EMI
siemano. poniewaz dzis Independence Day, wiec postanowilem napisac o polskim artyscie wreszcie. chociaz tak do konca po polsku nie bedzie. ale pokolei.
wiec jest taki pan co sie nazywa Stanisław Sojka. na pewno znacie. ja nigdy specjalnym fanem nie bylem. ot, takie pytolenie dla dziadkow, choc sam soyka wydawal mi sie zawsze przesympatyczanym gosciem. no ale poniewaz szukam dla siebie wciaz nowej muzyki, wiec musialem w koncu dotrzec i do Sojki. i sie zachwycilem. oto plyta ktora tak mnie oczarowala.
przesympatyczna, kameralna plyta. niby mamy tu grono sajdmanow, ale tak naprawde liczy sie fortepian i glos Sojki. glos, dodajmy, jeden z najladniejszych w polskiej muzyce. uwielbiam te barwe. pewna spokoju i uczucia. no i wlasciwie aranzacje sa oparte wlasciwie na glosie sojki. czyli jest slicznie.
a sa jeszcze teksty. czyli przetlumaczone na jezyk polski sonety Szekspira. coz, co bede sciemnial, ze zaczytuje sie codzien w oryginalach. wiec ciezko mi ocenic robote panow Slomczynskiego i Baranczaka, ktorzy te sonety przekladali. moge tylko powiedziec, ze te przeklady same w sobie sa cudne.
plyta jak najbardziej rowna, zadnych przebojow, choc ja sobie najbardzie upodobalem „Sonet 115”. cudna partia fortepianu i ciekawe zastosowanie bongosow.
roze na okladce, milosc w tekstach… slodko. kapitalnie. Szekspir bylby dumny. posluchajcie.
najlepszy moment: SONET 115
ocena: 7,5/10
