Shrek 2
reżyseria: Andrew Adamson, Kelly Asbury, Conrad Vernon
Dawno nie byłem w kinie, ostatnim razem chyba na „Pasji”. Dlatego też skorzystałem z oferty darmowego biletu i uderzyliśmy familijnie na drugą część przygód słynnego ogra. I chociaż jestem jedną z nielicznych na świecie osób, które pierwszej części nie widziały, to chcę wierzyć, że mój odbiór „Shreka 2” nie był przez to uboższy.
A i tak był fenomenalny. Cóż, będzie znów relacja w stylu „och ach”. Ale film jest naprawdę genialny. Streszczać fabuły chyba nie ma sensu. Najlepszych żartów przytaczać chyba też. Zwłaszcza, że mogłoby to duuuuużo miejsca zająć. Po prostu beka na najwyższym poziomie. Na dodatek na wyróżnienie zasługuje serio zajebisty dubbing. Najwięcej gada rzecz jasna Zbigniew Zamachowski jako Shrek – i jest to kreacja w miarę udana. Wicemistrzostwo uzyskuje Wojtek Malajkat jako Kot W Butach- niezwykle ciekawa nowa postać. Udało się panu Wojciechowi zmierzyć z tematem udanie, za co tym bardziej gratulacje, jako że w oryginale głos podkładał Kotu sam Antonio Banderas, a takiego jegomościa zastąpić niełatwo. No i pierwsze miejsce – Osioł. Postać, która już na poziomie wizualnym rozdaje karty. Ale z głosem Jerzego Stuhra to po prostu odlot totalny. Kto stęsknił się za Stuhrem z „Seksmisji” powinien jak najszybciej iść na „Shreka 2”. I chociaż sama twarz Osła i jej mimika robiona była pod Eddiego Murphy’ego, to ciężko sobie mi wyobrazić tę postać bez głosu Stuhra. Total jak dla mnie. I jeszcze specjalne wyróżnienie – epizodyczna rola Wojciecha Manna jako siostry Kopciuszka.
Nie mam więcej pytań. Dla mnie jeden z najlepszych filmów ever. Nigdy się tak nie uśmiałem.
najlepszy moment: OSIOŁ
ocena: 9/10

