Play – Ready To Dance
wydawca: SP Records
niby dzis Walentynki, wiec wypadaloby jakas notke nawiazujaca zapodac. ale ze nie obchodze tego swieta od paru lat, to pardą, ale mam konwenanse w dupie. aczkolwiek troche jednak dzis inaczej bedzie. bo raz, wracamy do dawno nieomawianego formatu EPkowego. dwa, zawedrujemy po dlugiej przerwie do krainy elektroniki, o ktorej (nie bez przyczyny) piszemy rzadko.
choc przewodnika bedziemy miec nietypowego. wszak Slawek Pietrzak jest kojarzony glownie jako wlasciciel SP Records, wydajacego wszelkie Kazikowe badz Grabazowe projekty. troche mniej osob wie, ze dawno temu Slawek tez pogrywal w Kulcie na gitarze. jeszcze mniej znanym faktem jest, ze na poczatku ubieglej dekady mr Pietrzak powolal do zycia projekt Play. szalu komercyjnego i jednak artystycznego nie bylo. choc zapewne nie taki byl nawet zamiar. ot, pobawic sie w muzyke.
i w 2007 Slawek znow zabawil sie w muzykanta. przyznam szczerze, wiekszych szczegolow nie znam. w rece mi wpadla omawiana dzisiaj EPka. choc pod wzgledem merytorycznym to raczej prosty singiel – od, track tytulowy i remixy.
„radiowa wersja”, czajaca sie pod indeksem nr 3, to taki klasyczny przyklad ultraprzyjemnego, acz nie zglaszajacego aspiracji do bycia czyms wiekszym kawalka. mile downtempowe bujanie, bezproblemowo lokujace sie w okolicach produkcji Smolika czy Noviki, z popowo uwydatnionym wokalem w mixie. wlasnie – zaintrygowal mnie opis kawalka. „music – Slawek Pietrzak, words – Ewa Wentland”. TA Ewa Wentland? wprawdzie chorki brzmia znajomo, ale glowny wokal w tej eterycznosci swej srednio sie kojarzy z tym, do czego przyzwyczaila nas byla wokalistka Milczenia Owiec. jesli to rzeczywiscie jej sluchamy w tej piesni, tym bardziej utwierdzam sie w przekonaniu o jednym z bardziej zmarnowanych talentow na naszej polskiej scenie.
jesli chodzi o remixy. wiekszosc to house’owa lupanka. bez zenady, choc tez nie na tyle intrygujace, bym sluchal tego dla przyjemnosci w warunkach domowych (najblizej sukcesu jest Paul Wendler Mix). sa i wyjatki – Affek’owa wersja to tez klabing, ale bardziej ten spod znaku chillout roomu. natomiast U-Raver Mix implikuje zajebisty, pokomplikowany beat, dzieki czemu wreszcie moze byc mowa o nowej jakosci.
dodatkowo mamy w sciezce multimedialnej teledysk. nic specjalnego – ot, kolaz widoczkow o tematyce miejsko-tanecznej plus bardzo ladna pani jako glowna bohaterka. choc fakt, niezle to zmontowane, Yach jak najbardziej sluszny. szkoda tylko, ze teledysk jest do housowej wersji Beat Addicts’ow, a nie oryginalu. ale od czego mamy YouTuba.
najlepszy moment: READY TO DANCE
ocena: 6,5/10
