rageman.pl
Muzyka

Perfect – 1981-1989

rok wydania: 1989

wydawca: Promofessionals Production

 

elo. zgodnie z zasada  „znaj swego wroga” dzis zdemontujemy zjawisko zwane zespolem Perfect.

przez pelnowymiarowe albumy nie wiem czy bym przebrnal, wiec wystarczy skladak najwiekszych przebojow. niby tytul wskazuje na to, ze chodzi o konkretny okres czasu, ale tak naprawde kazdy wie, ze obecnie Perfectu nie ma. ale od poczatku.

wiec powstal sobie na poczatku lat 80tych zespol o nazwie Perfect. mozgiem operacji byl Zbigniew Holdys. to on odpowiada za wszystkie najwazniejsze numery tego zespolu, a takze za czesc tekstow. szybko zdobyli oni popularnosc, totalna hegemonia na rynku. nie dziwila. muzyka na styku hard rocka w stylu Led Zeppelina i bluesa, a to wszystko z posmakiem bardzo lokalnym, glownie za sprawa tekstow. no i problem z Perfectem jest taki, ze wciaz balansowal na linii dzielacej prawdziwy rockowy power i totalne poprockowe wsiunstwo. co przemawialo na korzysc Perfectu? wlasnie kompozycje Holdysa, w ogole jego postac. no bo pomimo wioskowatosci tekstow (szkoda ze Holdys czesciej nie chwytal za piora, bo „Chcemy byc soba” pokazuje ze potrafil pisac ciekawe teksty), pomimo obrzydliwej hardrockowej pozy z aktora glownie odpowiedzialny byl pan lider Grzegorz Markowski, pomimo tego wszystkiego – ej, trudno wyrzucic z glowy melodie takich numerow jak „Ale w koło jest wesolo”, „Nie placz Ewka” czy „Autobiografia”. toc to absolutne evergreeny, zelazny repertuar kazdego ogniska w lasach na terenie Rzeczpospolitej Polski. trzeba tez przyznac, ze mimo wszystko mieli bardziej wyrafinowane aranzacje, nie tak banalnie popowe jak omawiany wczoraj Toto.

no ale wlasnie. Zbigniew Holdys opuscil zespol. spoko, na wlasne zyczenie. spoko, ponoc trudny z niego charakter. no i niby nie byl jednoczesnie mozgiem i frontmanem, jak np Knopfler w Dire Straits. ale z dezercja Holdysa Perfect stracil swoj tak na dobra sprawe jedyny atut. i zostalo to co sie kojarzylo zle z Perfectem. czyli rokędrolowa poza Markowskiego, ktory jeszcze pare dekad bedzie sie „wczuwal”. no i przede wszystkim – czy poza „Niepokonanymi” nowy Perfect napisal jakis dobry numer? no wlasnie. bylem kiedys na koncercie zespolu dowodzonego przez Markowskiego. najlepszy coverband Perfectu jaki slyszalem. i tyle w tym temacie. i nawet obecnosc skadinad sympatycznego Kozakiewicza nie pomaga.

inna sprawa, ze zdecydowanie wole Perfect w tych balladowych kompozycjach. bo takie „hardroki” jak „Biala Mysz” to obrzydlistwo.

 

najlepszy moment: NIE PŁACZ EWKA

ocena: 6,5/10

Leave a Reply