Mumio W Spektaklu „Kabaret Mumio”
wydawca: Mumio
DVD kabaretu Mumio. Nie znacie? Oczywiście że znacie. Bo nawet nie oglądając tiwi musieliście skądś się dowiedzieć o fenomenalnych spotach reklamowych Plus GSM. Tak, to właśnie Mumio tam występuje. Ale głównym punktem programu jest występ z roku 2004, czyli jeszcze jakiś czas przed całą aferą z Plusem. Gdy ktoś o znamionach Artysty wchodzi do świata reklamówek, to nietrudno wytknąć komercjalizację. Wystarczy jednak porównać te reklamówki i np. zawartość omawianego DVD, by z całą pewnością stwierdzić — to jeden i ten sam Mumio. Jedyny taki na świecie.
Na czym polega ich wyjątkowość? Przede wszystkim — zero polityki, komentarzy rzeczywistości. Czyli już odpadają porównania z wszelkiej maści Kryszakami, Końmi Polskimi itepe itede. Dodajmy do tego surrealizm i irracjonalizm dowcipów. Właściwie na placu boju zostaje sam nieodżałowany Kabaret Potem. O jakimkolwiek następstwie nie ma co mówić, chyba że rozpatrywać pod względem jakości skeczy. Bo Mumio to inna bajka.
Przede wszystkim treść ich skeczy… Zara zara, jaka treść? I tu dochodzimy do sedna sprawy — Mumio nie opowiada historii. Skecze to są tylko pomysły. Na dodatek różniące się sporą dawką improwizacji. Wystarczy porównać skecz o wykładowcy zawarty na tym DVD i np. ten z Opola 2005. Pomysł na skecz ten sam, główny wątek wypowiedzi ten sam, ale jednak tak różniących się „tych samych” skeczy próżno szukać u konkurencji.
Bo nie chodzi nawet do końca o to, co te postacie mówią, robią itepe. Chodzi o to, jakie są. Jaki mają sposób zachowania, charaktery. Np. taki skecz z panią serwusową. Siedzi sobie jeden z członków Mumio z filiżaneczką w dłoni, nóżka na nóżkę. Jest niby jakiś tam tekst do przekazania, ale schodzi on na dalszy plan. Chodzi o sposób wymowy, tak charakterystyczny dla wszelkiej maści ciotek na imprezkach. Czy wiemy coś o tej postaci? Kim jest, jaki ma status materialny itepe itede? Nie. A jednak ta postać jest nam tak dziwnie znajoma. Podobnie jak wszyscy inni bohaterowie tych skeczy.
Nie chodzi o pokazywanie historii ludzkich, ale o pokazywanie postaci takimi, jakie są właśnie w tej chwili. Dlatego też przyswojenie skeczy tej grupy mogłoby się wydawać proste, skoro nie jesteśmy obciążeni obowiązkiem dogłębnego poznania tych postaci. Nic z tego. Krótka piłka — poniżej pewnego poziomu IQ nie ma co podchodzić. Choć i tak jest szansa, że przyjmiesz postawę „nie rozumiem, ale i tak zajebiście się ogląda”. Trzeba jednak pewnej dozy wyobraźni, by pod pokrywą irracjonalności i surrealizmu dostrzec to, że tak naprawdę te wszystkie postacie i sytuacje są z życia wzięte. Po prostu rzeczywistość przejaskrawiona, podana w formie ekstremalnej.
Trio. Czyli skład, w którym — jeśli mowa o najwyższej jakości — ciężko kogoś wyróżnić. I tak jest też w Mumio — każdy ma coś w sobie. Czy to Jacek, czy Jadzia, czy Darek. Jadzia, wiadomo — kobieta. Fenomenalny talent do grania dziewczynek trochę hmmm potłuczonych. Jacek z kolei to pani serwusowa, piosenki o jesieni i Zbyszku. Prawda jednak taka, że to mózg zespołu, Darek, bryluje w tym składzie. Señor Eugenio, kubeczek z wiewiórką, wykładowca — wiadomo. Natomiast numer na bis, czyli historia bluesa, to czysty majstersztyk. Nawijka przez niemal 20 minut w czterech językach. To TRZEBA zobaczyć.
Również dramatem jest wybieranie czegoś z kolekcji skeczy. Ale jeśli już narzucić se taki przymus, to jedziemy — wykładowca. Naprawdę, przy całym absurdzie tej postaci, nie sposób nie odnieść wrażenia, że takich wykładowców można spotkać na uczelniach polskich i to w dosyć dużej liczbie. „Señor Eugenio” — Mumio lubią bawić się obcymi językami. Tutaj te zabawy wypadają najefektowniej. No i wspomniana historia bluesa. Jak da się zauważyć, we wszystkich główną rolę odgrywa Darek. Czyli jednak miszcz.
Jeśli chodzi o dodatki, to trochę ich jest. Przede wszystkim filmik o nazwie „Strzępy z tras”. Czyli krótkie filmiki z podróży Mumio po Polsce. Stylistyka podobna do tego, co prezentują na scenie. Absurd, absurd, absurd. Dalej — filmik przedstawiający muzykowanie mumiowego zespołu w składzie Darek — piano (instrument, który często występuje w skeczach), Jacek — gitara i niejaki Sosna na saxie. Rzecz z pogranicza geniuszu i kakofonii, niemniej można posłuchać. Sekcja „Widokówki” to nic innego jak zdjęcia z występu zasadniczego z podkładem z „Jesieni”. Nota biograficzna jest w gruncie rzeczy banalna, no ale konieczna. Natomiast rarytasikiem są teksty skeczy. Dowód na to, jak dalece potrafią „odpłynąć” wykonawcy tych tekstów w trakcie performance’u.
Słowem — pozycja obowiązkowa dla fanów nie tylko Mumio, co dobrego humoru w ogóle. Można by narzekać, że mogło być dodatków więcej, że może jakość obrazu i dźwięku lepsza… ale jest to co jest i należy się tylko cieszyć. I mieć nadzieję, że to nie będzie jedyna pozycja DVD w katalogu tej załogi.
najlepszy moment: WYKŁAD, PART ONE
ocena: 9,5/10
