rageman.pl
Film

Lęk

rok: 2004

reżyseria: Christopher Smith

 

w kinie bylem. na filmie o tytule takim jak topik. jako ze bilet za darmo, to nie bylo mowy o zmarnowaniu biletu. nawet kosztem tego ze chyba po raz pierwszy do kina wybralem sie sam. i to jeszcze na horror. lub przynajmniej na cos co horrorem byc probowalo.

fabula prosta jak budowa cepa. mamy sobie bohaterke imieniem Kate, grana przez Niemke Franke Potente. rowniez sama Kate jest Niemka. poznajemy ja, gdy bawi sie na imprezie. okazalo sie ze kolezanka ja wyrolowala, wiec postanawia udac sie do domu. idzie na metro. patrzy – do przyjazdu jeszcze 8 minut. postanawia lyknac z buteleczki lyk wodki i przysnac. budzi sie. w metrze pusto. bramy metra zamkniete, nie ma szans na wydostanie sie. z czasem okazuje sie, ze jest jeszcze pewien, dosc specyficzny, mieszkaniec metra.

tyle wprowadzenia. reszta to juz tradycyjny slasher movie. pojawiaja sie drugoplanowe postaci, a frajda sprowadza sie do tego by zobaczyc jak wymyslnie beda ginac. bo wiadomo ze glowna bohaterka nie zginie, choc liczylem ze a noz widelec bedzie to na tyle oryginalny film, ze moze w tej kwestii mnie zaskoczy. nic z tego. jakiegos glebszego sensu w tym nie ma. przynajmniej ja nie dostrzeglem. no a jesli chodzi o strach, to tradycyjnie sprowadza sie do tego, ze nagle niespodziewanie cos wyskoczy w kadrze. i dlatego wlasnie nie lubie tych wszystkich nowych horrorow.

ale bez przesady, bo jest rowniez duzo plusow tej produkcji. na tyle duzo, ze summa sumarum jako dobra rozrywke na piatkowy wieczor. przede wszystkim sama franka potente jest ciekawa. zwlaszcza z urody mmmmm. poza tym – lokalizacja. bombowa sprawa, ze tak powiem. nielogiczne jest to, ze metro tak rzadko jest wykorzystywane w tego typu produkcjach. mnie nawet za dnia przeraza, a co dopiero w nocy. no i pomysl. moze osobnik mordujacy to dosyc bajkowa postac, ale sama sytuacja jak najbardziej realna. no powiedzcie, zebyscie sie nie posrali ze strachu bedac zamknietym na cala noc w metrze. kolejny punkcik za muzyke, za ktora odpowiada blizej nieznana formacja The Insects. fajne klaustrofobiczne dzwieki, co jakis czas wsparte czyms bogatszym w podkladzie.

lepsze od wszystkich amerykanskich bzdur w postaci the grudge czy boogeyman, ale jak ktos szuka filmu, ktory by wplynal jakos na jego zycie to nie ten adres.

 

najlepszy moment: OPERACJA UDANA, PACJENT NIE ŻYJE

ocena: 6,5/10 

Leave a Reply