rageman.pl
Muzyka

Juvenile – Undefeated

rok wydania: 2009

wydawca: DIY

pobierz album

 

Piszemy tu głównie o mixtape’ach rap-gówniarstwa, a przecież i starzy wyjadacze czasem publikują swoje dokonania w tym formacie.

Na przykład Juvenile. Dobrze go znamy na tym blogu – parę lat temu omawialiśmy jego „Project English”. I chociaż facet znaczy coraz mniej na rap scenie, to warto sprawdzić co u niego. Tym bardziej, że na dobrą sprawę można go uznać za jednego z ojców chrzestnych najpopularniejszego oblicza współczesnego rapu – to u jego boku pierwsze kroki w rapie stawiał Lil Wayne, to on popularyzował Południe ponad dekadę temu, kiedy jeszcze wciąż o prymat na hiphopowej scenie walczyły Zachodnie i Wschodnie wybrzeża, a Południe kojarzyło się niemal jednoznacznie z badziewiem. Posłuchajmy zatem, jak tego typu (t)rapy robi ktoś, kto zjadł na tym brzmieniu zęby.

Trudno uwierzyć, ale „Undefeated” to dopiero pierwszy mixtape Juvenile’a (przynajmniej jeśli wierzyć wikipedii). Cóż, wcześniej zapewne nie było czasu na takie prezenty dla słuchaczy, bo trzeba było pilnować by hajs się zgadzał… Teraz, kiedy i tak z tego rapowania hajsu niewiele można sobie pozwolić by robić to głównie dla zajawki. I dobrze – zaowocowało to materiałem, który brzmi o wiele ciekawiej niż taki „Project English” (choć przyznam że dawno tej płyty nie słyszałem, więc pamięć o jego wartości lekko się zatarła). Oczywiście już otwierający „La La” pozbawia złudzeń, że o żadnych truskulach nie będzie tu mowy. Plastikowe bity pozbawione sampli i skreczy to wciąż domena Juvenila. Ale jeśli ktoś nie reaguje alergicznie na takie brzmienia może mieć naprawdę sporo uciechy z tego wydawnictwa. Nie wychodząc zanadto poza schematy, udało się naszemu głównemu bohaterowi wpleść tu kilka fajnych rozwiązań aranżacyjnych („Gotta Get It” z Gucci Mane’m, świetny „Gangsta Stories” z ciekawymi „przełamaniami”) czy melodycznych („We Don’t Back Down” z Seanem Kingstonem, „When The Water Came Down”, „Call Me”). A to wszystko w niecałe 38 minut, które nie dają szans się znudzić (chyba że jest się wspomnianym anty-Południowcem).

Nie jest to zdecydowanie mój klimat, ale fajnie, że koleś dalej walczy. Plus za rozczulające wyznanie w jednym ze skitów, że na fejsbuku i myspace niespecjalnie mu promocja wychodzi. Ale Twitter – ooo, to co innego!

 

najlepszy moment: GANGSTA STORIES

ocena: 7,5/10

Leave a Reply