Freddie Gibbs – The Miseducation Of Freddie Gibbs
wydawca: DIY
no dobra, to jeszcze raz Gibbs.
czy gangsterzy miewaja schizofrenie? nie wiem. na pewno ma ja Freddie Gibbs, co udowadnial na „Str8 Killa…”, udowadnia to i tu.
pewnie za taki tekst dostane parenascie kulek w leb, ale gdyby 2pac i Ja Rule mieli gejowski przypal, ktory jakims cudem zaowocowalby potomkiem, niechybnie wyszedl by z takiego poczecia Freddie Gibbs. bo tak – pierwsze kawalki to plastik, jaki rzadzi w dzisiejszym rapie. nie ma on tak komercyjnego posmaku, dzieki czemu jest w miare zjadliwy, ale jednak to ewidentnie nie to o co nam chodzi w tej muzyce.
natomiast gdzies tak od wysokosci 7 kawalka… dziwnosci. klasycznie brzmiace bity, ktore moglyby powstac tak na zachodnim wybrzezu (czesciej), jak i wschodnim. no wezcie taki „Goodies” – czy to nie mialoby szansy konkurowac z trackami z „Illmatica”? a takich osobliwosci tu wiecej, co z jednej strony rajcuje niemozebnie, ale z drugiej strony wprowadza w konsternacje. ktore oblicze Gibbsa jest prawdziwe? te nijako-mainstreamowe, czy to drugie, w ktorych tak kozacko kultywuje gangsta rapowe tradycje?
rzeczywiscie, swietne to nawiazanie tytulem mixtape’u do klasycznego debiutu Lauryn Hill. ten sam poziom zrycia beretu.
najlepszy moment: IN MY HOOD
ocena: 7/10
