rageman.pl
Muzyka

Cyhi The Prynce – Ivy League: Kick Back

00-cover kickbackrok wydania: 2013

wydawca: DIY

pobierz album

 

Czasem przychodzi zwątpienie. Czy jest sens pisać o tych mikstejpach? Czy dacie się przekonać do tego, że mainstreamowe rapsy potrafią być naprawdę godną uwagi Muzyką? Że trap music to nowa siła w hip hopie, na którą warto zwrócić samemu uwagę, zanim ona Was do tej uwagi zmusi sama? Że od przehajpowanego Kendrick Lamara lepszy jest Schoolboy Q, a od Tylera The Creatora – Danny Brown? Czy w ogóle czytacie te słowa czy odpuściliście sobie już na etapie samego tytułu notki? Rozkmina goni rozkminę, gdy wtem wjeżdża kolejny przekozacki bit z „Ivy League” i zapominam o wszystkich troskach. Przecież piszę o muzyce, której przede wszystkim ja chcę słuchać. Tak było przy zakładaniu tego bloga i tak naprawdę wcale tego nie chcę zmieniać. Jak Pasja to Pasja.

O podopiecznym Kanye Westa (BTW – „Yeezus”? Mój Boże, czy jest jakiś większy megaloman na świecie od tego człowieka?) pisaliśmy jeszcze w tamtym roku, przy okazji „Ivy League Club”. W styczniu doczekaliśmy się premiery mikstejpu, który za sprawą tytułu i okładki należałoby chyba nazwać sequelem.

Jedna rzecz się nie zmieniła. Z każdym poprzednim mikstejpem Prynce’a wiązał się jakiś feler, coś, co nie pozwalało mi na uczciwe wystawienie wysokiej oceny. Problem, który niekoniecznie polegał na ogólnie ujętej słabości materiału. A to utwory były za krótkie, a to ich ilość przytłaczała, a to nawet jeśli podkład przekonywał, to psuły je inwazyjnie złe refreny. Co tym razem zatem? Teoretycznie dość przyziemny problem – po prostu te tracki zupełnie nie zajmują. Taka rapowa muzyka środka – ani to wykwintność beatmakerstwa Westa, ani nie biorące jeńców chamstwo i nieokrzesanie trapu. Wlatuje jednym uchem, wylatuje drugim, omijając po drodze korę mózgową.

Czemu więc tylko teoretycznie? Dlatego, że wraz z „Young, Rich, Fly & Famous” mixtape nie tyle nabiera wyrazu, co wręcz rozpoławia się na dwa, zupełnie różne jakościowe utwory. Począwszy od wspomnianego utworu z Childish Gambino, a mającym w warstwie rytmicznej coś z rozbestwienia „1 Thing” Amerie, poprzez melancholijny „I’m Catching Feelings”, a kończąc na „Out All Night” z oldschoolowym vibe’m rodem ze ścieżki dźwiękowej do „Shafta” – Prynce raz po raz rozdaje ciosy, które nie tylko każą dać koniec końców wyższą ocenę aniżeli w przypadku „jedynki”, co też zadać kolejny raz, tym razem jednak o wiele bardziej stanowczym głosem – GDZIE DEBIUT NA LEGALU?

 

najlepszy moment: OUT ALL NIGHT

ocena: 7,5/10

Leave a Reply