Charlie Haden & Pat Metheny – Beyond The Missouri Sky (Short Stories)
wydawca: Verve
w ramach programu „jedna recenzja na kazdy dzien” nadrabiamy luke weekendowa. a przy okazji, co byc moze niektorych ucieszy, zamykamy temat pata metheny’ego. przynajmniej for a while.
byc moze w ramach odreagowania, jak juz pisalismy, nielatwej plyty jaka jest „Imaginary Day”, Pat postanowil nagrac plyte ze swoim wieloletnim przyjacielem, a przy okazji bassowa legenda jazzu, charlie hadenem. chociaz moze blizsze prawdy byloby stwierdzenie, ze to haden nagral plyte z methenym. bo to haden wiecej napisal numerow, a przy okazji covery sa opatrzone jego dedykacjami dla matki, ojca, syna itepe itede. chociaz z drugiej strony – jakos to gitara pata bardziej rzuca sie w ucho…
chociaz nie wiem, czy jest sens wyrozniac jakis instrument, skoro jest ich tylko dwojka. dokladnie – bass i gitara, oba w wersji akustycznej. gdzieniegdzie pojawiaja sie skrzypce, w „Spiritual” slychac, ekhm, rytm. a tak to asceza. ale niespecjalnie przeszkadzajaca.
bo chlopaky naprawde ladnie graja. zaskakuje przede wszystkim to, ze gitara pata jawi sie bardziej jako hiszpanska, anizeli jazzowa. nie wiem, nie bylem w missouri, moze jest tam silna baza hiszpanskich imigrantow. oczywiscie americany tez tu jest sporo, glownie za sprawa standardow, raczej malo znanych statystycznemu europejczykowi (choc tez panowie wzieli na warsztat tematy z „Cinema Paradiso” by Morricone). i moze nie bedzie to zanadto udany komplement, ale to wlasnie te cudzesy wypadaja najlepiej. w szczegolnosci najblizszy formalnie tradycyjnej piosence „Spiritual”. w ogole, jaka urocza anegdota – syn (Josh Haden) dystansuje sie od dokonan ojca i uprawianej przez niego stylistyki, parajac sie jakimis indie klimatami w swoim zespole, po czym pisze utwor, ktorego przerobka stanowi jedno z wybitniejszych osiagniec ojca. wzruszyla mnie Twoja historia, maaaan.
przyznam szczerze, ze jako czlowiek lekko uzalezniony od adrenaliny, a przynajmniej tej dostarczanej przez muzyke, ciezko jest mi w pelni docenic to co ci dwaj panowie nagrali. zwlaszcza ze jakos nie mam ostatnio okazji kontemplowac muzyki przy winie i swiecach z druga osoba. co nie znaczy, ze nie potrafie i w innych okolicznosciach czerpac przyjemnosc z „Beyond…”. dlatego cyferka na dole jest raczej ocena, hm, wyjsciowa. nizszej na pewno nie bedzie.
najlepszy moment: SPIRITUAL
ocena: 7/10

