rageman.pl
Muzyka

Biggie I Tupac

rezyseria: Nick Broomfield

rok: 2002

 

dawno tu nie bylo o zadnym dokumencie muzycznym. nadrabiamy zaleglosci.

mowimy tu o dokumencie wyjatkowym. takim, ktory nie tylko uchwycil fragment rzeczywistosci, ale i na te rzeczywistosc wplynal. bo faktem jest, ze w sporej mierze dzieki dzielu brytyjczyka Nicka Broomfielda na nowo wszczeto sledztwo w sprawie wydarzen tu opisanych.

to historia, ktora kazdy fan rapu zna, a przynajmniej znac powinien. niezaleznie czy naleza do psychofanow 2paca badz Notoriousa B.I.G. czy maja zupelnie innych faworytow (np w mojej hierarchii nie zajmuja oni czolowych miejsc, choc oczywiscie sa tej czolowki dosc blisko). to historia, ktora nie tylko zmienila tor historii rapu, ale na nowo ja zdefiniowala. duze slowa, ale prawdziwe. wydarzenia z lat ’96-’97 uprzytomnily troche rapersa gawiedz, sprowadzajac rywalizacje miedzy raperami do tego, do czego zawsze powinny sie ograniczac – czyli rymotworstwo (nawet jesli najbardziej bezpardonowe, wrecz brutalne). przemoc wylacznie na poziomie werbalnym. szkoda ze do znalezienia sie na powrot w tym punkcie trzeba bylo najprawdziwszych ofiar. nie tylko Polak, ale i Murzyn madry po szkodzie, jak sie okazuje.

jesli nie kazdy fan rapu o tym wie, to dzieki temu dokumentowi ma sie okazje dowiedziec o jednym z wiekszych paradoksow tej historii, jakim jest przyjazn laczaca pierwotnie tych raperow na poczatku ich karier. wiecej – ta przyjazn moglaby spokojnie dalej trwac, gdyby nie osoby trzecie. nie, wyjatkowo nie chodzi o kobiety, choc tych bylo co niemiara w ich historii. dokument Broomfielda pokazuje w zawoalowany sposob, ze nawet w przypadku tak charyzmatycznych artystow jak w tym przypadku byli oni w glownej mierze tylko marionetkami w rozgrywkach miedzy wydawcami ich plyt, falszujacych prawde (zdjecia z mlodosci i opowiesci matki i znajomych Biggiego kloca sie troche z jego wizerunkiem wychowanka ulicy) i nakrecajacych konflikt miedzy swymi podopiecznymi, a nawet calymi wybrzezami Stanow Zjednoczonych, tylko dla zwiekszenia sprzedazy plyt. tyle ze o ile Sean Combs aka Puff Daddy to przede wszystkim niereformowalny pajac (co widac nawet jeszcze w dzisiejszych jego poczynaniach), tak juz szef Death Row, Suge Knight rzeczywiscie pomylil branze wydawnicza z mafijna. i to on jawi sie za sprawa tego filmu jako glowny – jesli nie jedyny – antagonista tej historii, zlecajac nie tylko zabojstwo Biggiego, ale i… wlasnego podopiecznego, najwiekszej gwiazdy swej wytworni.

niestety, kwestia odpowiedzialnosci Knight’a za smierc 2paca to wciaz (i do dnia dzisiejszego nic sie w tym temacie nie zmienilo) czyste podejrzenia, nie podparte zadnymi dowodami. i dopoki takowe sie nie znajda, smierc obu raperow wciaz bedzie uchodzila za rezultat porachunkow miedzy zachodnim i wschodnim wybrzezem, a nie np bardziej prozaicznego powodu jakim jest rolowanie 2paca przez wlasnego wydawce na kase (co sam Shakur odkryl niedlugo przed swoja smiercia). zasluga Broomfielda jest natomiast odkrycie tropow prowadzacych do osob, ktore postrzelily Biggie Smallsa 9 marca 1997 roku, co nie udalo sie prowadzacemu pierwotnie sledztwo w tej sprawie Russellowi Poole. ba, koniec koncow do tych osob dochodzi – okazuja sie nimi… funkcjonariusze policji Los Angeles, dorabiajacy w godzinach pracy w Death Row. i tu tkwi nie tylko przyczyna niepowodzenia Poole’a (ktoremu w pewnym momencie nakazano umorzyc sledztwo), ale i tego, ze do dnia dzisiejszego nie wydano wyroku w tej sprawie.

mozna sie czepiac specyfiki dokumentowania przez takich tworcow jak Broomfield czy bardziej oslawiony Michael Moore. oboje to skrajnie bezczelne typy, wlazace z buciorami w cudze zycia. tyle ze ile Moore najczesciej swymi dokumentami wyraza wlasna opinie, Broomfield – przynajmniej w tym dokumencie – docieka prawdy. i nawet jesli nigdy nie uda sie dojsc do celu, jakim bedzie skazanie tak bezposrednio, jak i posrednio winnych smierci Shakura i Wallace’a, to zblizanie sie do niego takimi filmami jak ten uswieca wszelkie zastosowane w nim srodku.

 

najlepszy moment: wywiad w wiezieniu z Suge Knightem – przepiekny festiwal hipokryzji

ocena: 8/10

Leave a Reply