rageman.pl
Muzyka

George Duke – After Hours

rok wydania: 1998

wydawca: Warner

 

dobra, dzis zakonczymy watek Duke’a i jazzu w ogole. ile mozna, heh. dlatego zapraszam z powrotem na bloga sluchaczy muzyki rozrywkowej, dajcie znac znajomym.

po ponad 20 latach i pierdyliardzie plyt Duke wydal „After Hours”. co wyroznia ten album z dyskografii tego pana? otoz jest to jego pierwszy od 20 lat album w pelni instrumentalny. nie to, by bylo slychac tylko pana George’a – sekcja rytmiczna (Christian McBride  na basie), plukniecia elektroniczne, gitarka, skrzypeczki. wszystko gra pieknie, lagodnie, kolyszaco… smoothjazzowo.

ten, juz to ostatnie okreslenie mocno niepokoi. ale jest cos jeszcze. otoz calosc tworzy cos na ksztalt konceptu. spokojnie, zadna skomplikowana historia – chodzi o dzwiekowa ilustracje zwyczajnego wieczoru, „po godzinach”. czyli najpierw slyszymy najdynamiczniejsza kompozycje na albumie, „Rush Hour/Road Rage”. utwor koncza dzwieki wchodzenia do domu i glosnego wdechu. no a potem… „After Dinner Drink”, „Anticipation”, „The Touch”, „It’s On”, „Together As One”, „From Dusk Till Dawn”… wiadomix. no i niestety zapewne chodzi o pare niespecjalnie lecaca w hardkora, czego mamy odzwierciedlenie w dzwiekach.

a jest jeszcze cos. otoz w „mesydzu” do sluchaczy, zawartym w ksiazeczce, Duke zaleca „wlaczenie tej plyty, sciszenie odtwarzacza i zajecia sie innymi rzeczami”. i jak dla mnie jest to lekki strzal w kolano. bo tym samym potwierdza, ze stworzyl zwykly muzak. muzyke nieangazujaca. i okej, taka tez jest potrzebna. ale dla mnie jest ona z zalozenia gorsza niz plyta, w ktora sie wglebiasz, ktora cie nurtuje, nie daje ci spokoju. zwlaszcza ze mowimy tu o jazzie, a nie o elektronice. a wobec tego gatunku mam zupelnie inne oczekiwania.

nie aby braklo tu pieknych dzwiekow. zgromadzily sie takowe na samym poczatku, z „Anticipation” na czele, opartym na jakby pozytywkowo brzmiacym motywie. ale im dalej w las, tym nudniej. z punktu widzenia Duke’a – pewnie mozna mowic o sukcesie. ale ja bym w zyciu nie puscil takiej muzyki przy „odpowiednim momencie”. jeszcze wyszedlbym na jakiegos Trojkowego nudziarza. tego tylko by brakowalo.

 

najlepszy moment: ANTICIPATION

ocena: 6,5/10

Leave a Reply