Xzibit – Restless
rok wydania: 2000
wydawca: Loud
zostajemy na Zachodnim Wybrzezu, aight?
zapewne wiekszosci sluchaczy muzyki, nie do konca siedzacej w kulturze hiphopowej, Xzibit kojarzy sie bardziej z prowadzeniem programu na mtv „Pimp My Ride”. co da sie skwitowac krotkim „szkoda”. bo chlopak siedzi w rap grze juz dlugi czas. pamietam jak jeszcze pod koniec lat 90tych, katujac z zapozyczonego vhs’a klipy Toola czy Alice In Chains, przypadkiem w oko mi wpadl teledysk do debiutanckiego singla Xzibita „Paparazzi”. do dzis uwazam owo dzielo nie tylko za najlepsze dokonanie Xzibita, ale i jeden z najlepszych rap trackow lat 90tych.
choc xzibit jest prawdziwym rycerzem west coastu, to poczatkowo walczyl w zakonie Likwit Crew, wraz z Tha Liksami chociazby. w pewnym momencie przyuwazyl go sam Dr. Dre i postanowil wziac go pod swe producenckie skrzydlo. efektem trzecia plyta X’a „Restless”, wciaz najlepiej sprzedajaca sie z jego dorobku.
wprawdzie Andre Young figuruje tu „tylko” jako egzekutywny producent i samemu dostarczyl zaledwie pare podkladow, to calosc brzmieniowo stoi niedaleko takiego chociazby „2001”. niezaleznie czy beat opakowuja w dzwieki Rocwilder, Soopafly czy Erick Sermon (ex-EPMD) – „Restless” to west coast jak w morde strzelil. piszczaleczki, klawisze („podwladny” Doktora w tym czasie, Scott Storch), funk funk funk. rowniez w dzwiekach wyczuwalna jest na kilometr gangsterka i mizoginizm (choc taki „Fuckin You Right” to podkladowo strasznie nawiedzona rzecz, blizsza 2 Live Crew jakiegos). choc bywa i zgola inaczej. np singlowy „Get Your Walk On” brzmi rozjbrajajaco optymistycznie, wrecz pozytywistycznie. zaraz po nim wyskakuje „Sorry I’m Away So Much”, jakby zapowiadajacy rzeczy, jakie Eminem bedzie tworzyl dla swej corki na swych plytach.
a skoro mowa o Em’ie. takze on dostarczyl podklad i dodatkowo nalozyl na niego zwrotki. zaowocowalo to „Don’t Approach Me”, jednym z lepszych numerow na plycie. na tym wystepie oczywiscie goscinne ficzuringi sie nie koncza. mentorujacy calosci Doctor zarymowal pare wersow (zapewne napisanych na zamowienie, heh) w podrukowanym przez sie „U Know”. Snoop Dogg udziela sie w „D.N.A. (Drugs-N-Alkahol)” (w wiekszej dawce) oraz genialnym, singlowym „X” (w mniejszej). KRS-One poucza w „Kenny Parker Show 2001”. sa tez stare ziomki pokroju Tha Liks („Alkoholik”), Dj Quik czy King T, oraz zdolna mlodziez w postaci Defari, Suga Free czy Goldie Loc. za hooki w refrenach odpowiadaja zas Butch Cassidy, Kokane czy pierwszy glos g-funku, czyli Nate Dogg.
sporo gosci, ale wokalny i liryczny gospodarz zdominowac sie nie dal. zadna przelomowa czy mocniej znaczaca plyta w hiphopowych dziejach, ale znac zdecydowanie warto.
najlepszy moment: GET YOUR WALK ON
ocena: 7,5/10