rageman.pl
Muzyka

Iron Maiden – The Wicker Man

rok wydania: 2000

wydawca: EMI

 

mmmkay, dalej trzyma mnie sie lenistwo post-kacowe, wiec znow o singlu.

znacie Iron Maiden? eeeeee,  no okej, czerstwy joke. a dziwiliscie sie ze nie bylo o nim ani razu na tym blogu? ja tez nie. bo fakt jest taki, ze ta kapela zawsze byla dla mnie uosobieniem metalowej wiochy, z ktora nie chce miec nic wspolnego. ja doceniam, ja szanuje, w koncu zapewne sporo z tych kapel ciezkogitarowych, ktorych zdarzylo mi sie sluchac, mogloby nie byc bez wplywu Iron Maiden (choc bardziej obstawialbym jednak Black Sabbath czy Led Zep). no ale te wysokie zaspiewy, to solowkarstwo, galopady, imidz… nie nie i jeszcze raz nie.

ale w przypadku KAZDEJ kapeli badz wykonawcy, ktorego nie mozemy zdzierzyc, zdarza sie choc jeden numer ktory w jakims stopniu nas robi. takiego innego rodzaju guilty pleasure. w przypadku Zelaznej Dziewicy jest to „The Wicker Man”. czyli numer promujacy „Brave New World”, pierwszy album po reunionie oryginalnego skladu (tj. po powrocie Bruce Dickinson’a i Adriana Smitha).

ciezko nawet powiedziec, w czym rzecz. akurat ten numer jest blizszy prostemu piosenkarstwu niz progresywnym polamancow, w ktore poszli zwlaszcza na ostatniej plycie. jest tu wszystko, za co kochasz/nie cierpisz Iron Maiden. czyli wspomniana galopada, gitarowa onanizacja, pianie… no, powtarzam to co juz wczesniej wymienilem. a jednak – podoba mi sie. o co chodzi? a, juz wiem! o refren. p r z e s y m p a t y c z n y    jest. mnostwo wizualizacji w glowie sie pojawia – armia kroczaca na boj, spiewajacy stadion, rozgrzewka przed walka z sesja na polibudzie. nie no, naprawde robi.

main track omowiony, czas na bonusy. ciekawe dla ironmaidenofila. bo oto jest okazja posluchac jedyny raz z nosnika cd koncertowych wersji „Futureal” i „Man On The Edge”. czyli piosenek z ery, kiedy wokalista IM byl Blaze Baley. jak wypadaja w interpretacji Dickinsona? tak jak wszystkie inne piosenki Iron Maiden. czyli co mnie to obchodzi.

a, i jeszcze klip. odwolujacy sie do filmu „Kult” (czyli w oryginale – „The Wicker Man”, zbieznosc nieprzypadkowa). beka na totalu. check ruchy basisty w 3:37 – ABSOLUT

 

najlepszy moment: THE WICKER MAN

ocena: 6,5/10