Korn – Make Me Bad
rok wydania: 2000
wydawca: Immortal
jeszcze tylko pol dnia, jeszcze tylko pol dnia… swieta swieta – wypierdalac do grenlandii, islandii, laponii, gdziekolwiek. wszystko na moj koszt.
dobra, singielkowo znow. i kornowo, bo dawno o nich nie bylo, a w ramach swiat to bierze jakos tak na wspominki i cofanie sie w czasie.
„Make Me Bad” to drugi singielek z czwartego albumu Davisa i spolki, czyli „Issues”. formula taka, jak niemal we wszystkich trackach z tej plyty – czyli minimalistyczna, wrecz wyciszona zwrotka i glosniejszy refren. w sumie nic wielkiego, ale song broni sie jako tako za sprawa wyjatkowo wpadajacej w ucho linii wokalnej, zwlaszcza refrenu. takie to pogodno-popowe. nawet znajomi dresiarze nabierali sie na ten numer.
co tam dallej mamy? wpierw dwa tracki w wersji live – tytulowy oraz pochodzacy z tego samego longpleja „Dirty”. nic specjalnego wlasciwie. a potem az 3 remixy. jak juz wspominalismy chyba, Korn wyjatkowo mocno lubi sie w takie rzeczy bawic. choc tez rzadko kiedy tak po prawdzie wychodzi mu cos wyrastajacego ponad remixowe sredniactwo. tutaj za zabawy z „Make Ma Bad” zabrali sie m.in. Josh Abraham oraz Butch Vig. pierwszy jak zwykle bawi sie w industralizacje lekka i niczym specjalnie zajebistym nie zaskakuje. o wiele lepiej temat czuje ten drugi. a i tak chyba najlepiej wypada cos podpisanego jako „Kornography mix”. fajnie wplecione elementy hiphopowe, dzieje sie.
najlepszy moment: MAKE ME BAD (KORNOGRAPHY MIX)
ocena: 6,5/10