John Scofield Trio – Out Like A Light
rok wydania: 1981
wydawca: Enja
swieta ze Scofieldem…
coz, znow jednoodniowa przerwa, znow organizator nie ma z tym nic wspolnego, ale znow jak gdyby nigdy nic wrocmy do urwanego watku.
pisalismy juz o tym, ze jazzmani o wielkich nazwiskach lubia sie bawic w tworzenie rozmaitych bandow pod wlasnym nazwiskiem. lubi i JoSco, ktory utworzyl nawet pare takowych.
i tak na ten przyklad na przelomie dekad 70/80 utworzyl wlasne trio. sklad najklasyczniejszy z klasycznych – gitara, bass, perkusja, za ktore odpowiedzialni byli kolejno Scofield oczywiscie, Steve Swallow i Adam Nussbaum. ciekawostka moze byc w tym temacie to, ze bass jest tu jak najbardziej elektryczny, co wiecej – obslugiwany kostka. co dla purystow moze nawet i byc sensacja, ale dla mniej wprawionego ucha pozostanie raczej ciekawostka.
tym bardziej ze mimo tak konkurencyjnej konfiguracji personalnej glownym bohaterem pozostaje zdecydowanie Scofield. tu juz nie ma sytuacji jak z „Grace Under Pression” – nikomu pola do popisow nie musi oddawac, wiec wdaje sie w improwizowanie na rozciaglosc calych, srednio 8minutowych kompozycji (choc w „Miss Directions” na pierwszy plan wysuwa sie w pewnym momencie pyszna perkusja).
zapomnielismy o najwazniejszym aspekcie wydawnictwa – jest to koncertowka. co musi rzutowac takze na ocene. niestety. bo choc slychac w tym najprawdziwszy z prawdziwych jazzowy ogien, to dla mnie koncertowki na CD zawsze beda z natury rzeczy czyms gorszym. tak od koncertu „w realu”, tak od studyjnego materialu, jak i nawet od dvd. I’m sorry, ale moj subiektywizm nie jest w stanie tego przeskoczyc.
najlepszy moment: OUT LIKE A LIGHT
ocena: 7/10