John Patitucci – Songs, Stories & Spirituals
rok wydania: 2003
wydawca: Concord
witajcie moi drodzy czytelnicy. dzis wrocimy sobie do tematu bass-mistrza, Johna Patitucciego.
tym razem bedzie o plycie z 2003 roku. same okolicznosci wydania plyty dosyc mocno sie roznia od tych sprzed blisko 10 lat. rozeszly sie Patitucciego drogi zarowno z labelem GRP, w ktorym wydawal tak solowe albumy jak i te nagrane co Chickiem Corea, jak i z samym slynnym pianista. nie tylko nikt z bylych wspolpracownikow nie udziela sie na „Songs…”, ale i sam John opuscil wszelkie bandowe wcielenia Chicka (Akoustic Band przeszedl do historii, ale Elektric Band na miejsce Johna wzieli Victora Wooten’a i karawana szla dalej). o konflikcie chyba jednak nie ma co mowic, gdyz Joh jeszcze w tym samym roku co wydano „Songs…” wzial udzial w koncercie urodzinowym Chicka, uwiecznionym na „Rendezvous in New York”.
no ale odbieglismy od tematu. w kazdym badz razie o ile okolomuzyczne aspekty wydania „Songs…” sa dosyc nowe, tak muzycznie jest dosyc znajomo. ba, nawet moznaby powiedziec ze „Songs…” to synteza dotychczasowych dokonan Johna. rowniez jako sidemana – otwierajacy calosc „Tall Tale”, dedykowany zmarlemu basiscie Chuckowi Domanicowi, spokojnie moglby sie znalezc na plycie Akoustic Bandu. juz w drugim kawalku „Chovendo Na Roseira” z repertuaru Antonio Carlosa Jobim’a (wiekszosc utworow na „Songs” to cudzesy) slychac jednak zenski wokal i brazylijski groove. i chyba rzeczywiscie brazylisjkie inspiracje, ktorym Patitucci dal upust juz na „Mistura Fina”, tutaj sa dominujace. co sie objawia najbardziej w „rozspiewaniu” materialu (pojawia sie jezyk angielski, ale generalnie rzadzi portugalszczyzna), ale tez i klimacie kawalkow. nie tak wyrazne, choc obecne sa tez echa flirtu z powazka – vide „Love Eternal” czy „In The Bleak Midwinter”, zdominowanym przez dzwieki skrzypiec. a skoro mowa o smyczkach – we wspomnianym „Love Eternal”, a takze w paru innych miejscach na wiolonczeli pogrywa Sachi Patitucci, malzonka.
jesli jeszcze wspomniec o takze udzielajacym sie jako gitarzysta Tomie Patituccim, bratu rodzonym glownego bohatera plyty, to mozna okreslic „Songs” mianem nie tylko plyty „bezcisnieniowej”, co wrecz rodzinnej. co slychac. i moze slychac tez, ze Patitucci nagrywal juz lepsze albumy, ale to wciaz warta odsluchu godzina muzyki.
najlepszy moment: SOULMATE
ocena: 7/10