rageman.pl
Muzyka

Warszafski Deszcz – Reminiscencje

rok wydania: 2007

wydawca: Wielkie Joł

album do pobrania stad

 

no skoro mowa o Wielkie Jol i Teduniu, to czas najwyzszy wrocic do tematu Warszafskiego Deszczu.

bierzemy dzis na tapete material w swej specyficznosci legendarny. a bylo to tak: po wydaniu debiutanckiego „Nastukafszy”, Tej Trzeciej ze Swietej Trojcy Polskiego Hiphopu (do ktorej zaliczamy takze „Skandal” i „Ksiege”) panowie wcale niedlugo pozniej zabrali sie za nagrywanie jego nastepcy. nie wiedziec jednak czemu (a moze wiedziec, a mi sie nie udalo do takiego infa dotrzec) material ukazal sie ostatecznie 3 lata temu, w osma rocznice ukazania sie „Nastukafszy”. material sprezentowano w formie darmowego, empetrojkowego giftu na stronie netowej WJ.

i w sumie wybrnieto z sytuacji idealnie. bo te numery zaslugiwaly na szersza prezentacje. z drugiej jednak strony – nie wiem czy byloby do konca fair wydawac ten material „na powaznie”, w cedekowej formie za oplata. no chyba ze na zasadzie „podoba sie to plac”.

rzecz w tym, ze hiphop w sporej mierze jest taka muzyczna gazeta, dezaktualizujaca sie po jakims czasie. mowie tu zamowno o lirycznej zawartosci, jak i dzwiekowej. potega „Powrocifszy” polegala na tym, ze wysylala w podroz w przeszlosc, ale „srodkiem komunikacji” jak najbardziej terazniejszym, spelniajacym wspolczesne, wysokie wymaganie. „Reminiscencje” to formalnie rzec zdecydowanie blizsza „Nastukafszy”. co obrazuje porownanie otwierajacego calossc tracka „Pro publico bono”, jedynego w pelni premierowego kawalka, do reszty materialu. raz: soczyscie brzmiacy, rozsadzajacy glosniki podklad. dwa: o ile Numer Raz prezentuje od zawsze ten sam, spoko poziom, tak Tedunio ewoluowal znacznie. a moze bezpieczniej byloby powiedziec: zmienil sie. od zawsze mial talent do tworzenia wersow, majace tak popkulturowa sile przebicia jak cytaty z „Misia” czy „Rejsu”. tyle ze w miare uplywajacego czasu i coraz lepszego, madrzejszego ogarniania rzeczywistosci buduje na tych wersach coraz ciekawsze historie. no i pod wzgledem czysto wokalnym tez odwaze sie uzyc slowa „progres”. bardziej wyraziscie, a takze z wiekszym czyms, co z braku lepszego terminu nazwe „zadziorem”. no i jeszcze trzecia kwestia, do ktorej zrozumienia akurat nie trzeba bylo „Pro publica bono”: Jan Mario jednak jest (byl, tak wlasciwie) lepszym bitmejkerem niz raperem.

swoja droga byc moze fakt kosy z Janem Mario (o ktorej Numer i TDF nie omieszkaja wspomniec w tym nowym tracku) mial wplyw na opoznienie premiery materialu… w kazdym badz razie- pomimo powyzszych uwag trudno nie byc podjaranym tym materialem. i nawet nie chodzi o sentymentalne jazdy – niezrzeszeni powinni takze wylapac dla siebie pare brylantow z „Reminiscencji”. „Tsss…” z zajebistym, wrecz psychorapowym samplem smigajacym w tle refrenu. „WWA-NY”, najnowoczesniej tu brzmiacy walek (az cos podejrzewam, ze to tez jednak moze byc nowsza rzecz) powstaly w kolaboracji z Lil Dapem. „Oldskull” z kontrapunktujacym, kapitalnym basem. „Abonament” z mistrzowskim storytellingiem (choc akurat ten track znamy juz z Tedeuszowego „Notesu”). i „Komercja”, encyklopedyczna wykladnia zawsze-spoko-attitude tego duetu.

zreszta aspekt liryksowy tej plyty chyba ulegl najwiekszemu przeterminowaniu. choc mowie tu glownie (jesli nie wylacznie) o deklarowanych sympatiach i antypatiach. inna sprawa, ze „Pogromcy Obroncow” i „Prezent” (chyba juz same tytuly daja pojecie o personach wzietych na celownik) naprawde wypadaja konkretnie. smiem nawet powiedziec, ze lepiej niz ostatnie pociski na Peje… a zeby bylo ciekawiej, w dwoch kawalkach tutaj (m.in. „Prezencie” wlasnie) udziela sie Borixon. kto by pomyslal, ze niecala dekade pozniej sprawy zmienia obrot o 180 stopniu.

gdyby zastosowano lepsza… gdyby zastosowana jakakolwiek selekcje utworow (29 numerow, 82 minuty muzyki!) to mozna mowic tu o Klasyku Pelna Geba. a tak jest a-must-have dla fanow i warta obczajenia ciekawostka dla reszty populacji.

 

najlepszy moment: KOMERCJA

ocena: 7,5/10

Leave a Reply