Sekretny Dziennik Laury Palmer
rok wydania: 1990 (reedycja 2017)
autor: Jennifer Lynch
Skoro już jesteśmy przy książkach dotyczących Twin Peaks… Czas na Tę Pierwszą. I Tę Najważniejszą.
Same okoliczności powstania tego dzieła są historią piękną i magiczną samą w sobie. Jennifer, córka współtwórcy świat Twin Peaks, w momencie pisania „Dziennika” miała zaledwie 22 lata i zerowe doświadczenie w zakresie tworzenia literatury (koniec końców nie poszła za ciosem i poszła w ślady Ojca, choć ze znacznie mniejszymi sukcesami). Okazało się to być jednak zaletą, dzięki której łatwo (zdaniem niektórych – niepokojąco łatwo) było jej wejść w skórę kilka lat młodszej bohaterki serialu. I choć Laura Palmer jest faktycznym centrum i sercem świata Twin Peaks, w chwili opublikowania „Dziennika” – czyli w przerwie między pierwszym i drugim sezonem – dopiero co ją poznawaliśmy, choć więcej w tym było domysłów i wyobrażeń napędzanych odkrywanymi przez Agenta Coopera okolicznościami śmierci, aniżeli faktycznego obrazu osoby. Nie będzie więc przesadą stwierdzenie, że Jennifer Lynch stworzyła Laurę Palmer – taką jaką ją znamy przede wszystkim z „Ogniu Krocz Za Mną”.
Całość się dokładnie 22 lipca 1984 – w dniu 12 urodzin Laury, a jednym z prezentów okazuje się być właśnie ów dziennik. Poznajemy tu Laurę-dziecko, niewinną, naiwną, której świat nie sięga dalej niż poza ramy wyznaczane przez zapatrzonych w nią rodziców, najlepszą przyjaciółkę Donnę i otrzymanego także na urodziny kucyka Troy’a. Ale już tu, w tym pierwszym wpisie, pojawia się wzmianka o BOBie – „mam nadzieję że dziś nie przyjdzie”. I to właśnie BOB jest postacią najczęściej przewijającą się na kolejnych kartach dziennika – jako nieustające źródło lęku. Początkowo tylko obserwującego pierwsze kroki wchodzenia w dorosłość – czyli pierwszy papieros, pierwszy pocałunek oraz pierwsze doświadczenia seksualne, by z czasem stawać się coraz silniejszym akceleratorem Upadku Laury, pogrążonej w uzależnieniu od narkotyków i sexu.
Gdyby spróbować się zabawić w dr’a Jacoby’ego lub innego psychologa, najkrótszą „diagnozę” jaką można by na podstawie tego pamiętnika wystawić Laurze to schizofrenia, a przynajmniej jakaś jej odmiana. Ale tak jak prawdziwą, realną postacią był prześladujący ją BOB, tak i walka „dobrej” i „złej” Laury jest należy rozpatrywać dosłownie, a nie w kategoriach urojenia narkomanki. Zła Laura jest świadomie kreowana, jako fasada mająca chronić przed BOBem Dobrą Laurę – rozpaczliwie poszukującej Miłości. Dualizm wybitnie oddany słowami przez Jennifer Lynch, który w pełni realizuje obietnice dawaną przez serial – obietnice Laury, którą w pełni zasadnie pokochało dosłownie wszyscy mieszkańcy Twin Peaks, a razem z nimi fani serialu na całym świecie.
I choćby z powyższego powodu „Dziennik” ma przewagę choćby nad „Sekretami Twin Peaks” Marka Frosta. Jego siła jest uniwersalna, zrozumiała także dla tych „niezrzeszonych” – mowa zarówno o osobach które nigdy nie zetknęły się z serialem, jak i „innowiercach” którzy nie kupili kreacji Lyncha i Frosta. Bo Laura Palmer może być „wysłannicą niebios”, która przybyła na świat by zbawić świat od demona jakim jest BOB (co sugeruje trzeci sezon TP). Ale to może być też jedna z tysięcy dziewczyn na świecie molestowanych seksualnych przez najbliższą osobę. „Dziennik” nie odziera mitu Twin Peaks z wielowymiarowości, jak robią to „Sekrety Twin Peaks”. I na tym polega jego największa siła.
najlepszy moment: całość
ocena: 9/10