rageman.pl
Muzyka

Większy Obciach – Ludzie Bez Dowodu

rok wydania: 2009

wydawca: Mystic

 

pozostajemy w kregach okoloKazikowych.

dr Yry. znacie? pewnie ze znacie, toc to czlowiek instytucja! ZF Skurcz – wiadomo. a takze multum projektow muzycznych – by wymienic tylko te najbardziej znane jak El Dupa czy TPN 25. pare lat temu zadebiutowal kolejny jego sklad, Wiekszy Obciach (powstaly na gruzach Obciachu, stad nazwa). w 2009 zas, juz pod egida duzej wytworni (bo tak obecnie mozna juz chyba nazywac Mystic?) wydal kolejny album pod tym szyldem, „Ludzie Bez Dowodu”.

niestety, tak jak zawsze kupowalem projekty doktora, tak z Wiekszym Obciachem mam problem. najkrocej rzecz ujmujac – nudzi mnie ta plyta.

rzecz w tym, ze plyta to wypisz wymaluj polski jabolowy punk. czyli przasnosc na maxa, chalupnicza produkcja, teksty na tematy „wazkie” i mniej wazkie (zapodajmy jednym z tytulow: „Piwo chlej, wode chlej”), na dodatek oblesne ska-inklinacje, glownie objawiajace sie w instrumentach detych (w skladzie jest m.in. Jarek Wazny, puzonista Kultu). brzmi to tak stuprocentowo zgodnie ze schematem, ze az pojawia sie mysl, czy przypadkiem nie o pastisz chodzi. jesli tak – moje graulacje, udalo sie nadac idealnie gowniana, polish punkowa plyte, a dr Yry moze pochwalic sie kolejna genialna kreacja. z drugiej strony – wedlug creditsow ksiazeczkowych doktor jest tu tylko basista drugim wokalem, a za cala muzyke i tekst odpowiada niejaki Krzysztof Zielinski. nie znam typa, moze ma rownie genialne i przewrotne poczucie humoru co doktor, niemniej…

szkoda, oczekiwalem od doktora troche inteligentniejszego grania, nawet jesli przybraloby ono forme pop punku. wlasnie – wciaz sie zastanawiam, dlaczego za granica zenienie punku z melodia dawno przestalo byc, nomen omen, obciachem i takie granie moze przybierac naprawde muzycznie intrygujaca forme, nawet jesli stoi to pod znakiem totalnej komercji pokroju blink 182 czy sum41. a u nas jak nie ekstremisci, to jabolowcy i poza nielicznymi wyjatkami zero zmyslu melodii.

plusy? mozna jakies tam odnotowac. „O wlos”, choc to z kolei okropne polskie rege, to przynajmniej jakos tam buja i wpada do ucha. „Jestem gwiazda” ma fajny tekst. a „Sklep” i „Ludzie Bez Dowodu” – fajne teledyski. pierwszy, imprezowy, w ktorym objawia sie aktorska i osobowosciowa zajebistosc dr Yry. a drugi wykorzystuje lego-motion. no ok, „Sklep” tez cos tam kombinuje z aranzacja i melodia. chociaz efekt sredni.

jedna rzecz mnie jednak najbardziej intryguje – jakim cudem na tak amatorski album wylozyl hajs taki label jak Mystic (chocby poprzez wstawienie go do sklepow)? no bo nie zadecydowaly o tym same nazwiska… chyba?

 

najlepszy moment: SKLEP

ocena: 6/10

Leave a Reply