Kool G Rap – Offer You Can’t Refuse
wydawca: DIY
gdansk w pierwszy dzien wiosny pachnie niczym nowy jork.
Kool G Rap pod wzgledem komercyjnym dawno juz nie gra w pierwszej lidze (zreszta jak wiekszosc bohaterow gatunku pamietajacych lata 80te, moze poza ll cool j czy beastie boys), a i pod wzgledem artystycznym najlepsze lata ma za soba. co nie znaczy ze mozna zupelnie olac temat jego swiezszych dokonan, w tym nadchodzacego LP „Riches, Royalty & Respect”. niech potwierdzeniem tych slow bedzie opublikowana za free epka „Offer You Can’t Refuse”.
ok, szalu nie ma. co wiecej, o ile rap gospodarza trzyma wciaz poziom i to na rozciaglosci wszystkich osmiu trackow, tak podklady wyraznie niedomagaja, przynajmniej z poczatku. zwlaszcza rozczarowac moze „American Nightmare” i to podwojnie – bo ani beat Alchemista nie zapada w pamiec, ani tez udzial Havoca z Mobb Deep. ale ale, coz to za pieknosci czaja sie pod indeksem numer cztery? cudownie leniwy beat oparty na kruszacym serce samplu, calosc ewidentnie przenosi do starych pieknych czasow zlotej ery, gdzie nowy jork i dziecielina pala. i od tego czasu robi sie znacznie ciekawiej, z kolejnym wzlotem wprost w przestworza w najmroczniejszym, zamykajacym calosc „Money Talks” (tematyka, sugerowana zreszta przez tytul utworu, nie pozwala na inny klimat). za blizszy nowoczesnosci mozna tez uznac „Scarface Snow”, ale to tylko za sprawa melodyjki z syntetyka.
dobre stuprocentowe rapsy, polecam.
najlepszy moment: TAKE EM BACK (SUPAFLY)
ocena: 7,5/10
