Kid Ink – Crash Landing
wydawca: DIY
W ramach zadośćuczynienia za wczorajszy brak notki rozprawmy się z jeszcze jednym mikstejpem Kid Inka.
Trochę nam się chronologia posypała, bo „Crash Landing” pojawił się w sieci w 2010 roku, czyli jeszcze przed „Daydreamerem”. Jest to zarazem pierwszy mixtape wydany pod pseudonimem Kid Ink, jako że wcześniej nasz bohater kazał się tytułować Rockstar.
Tyle faktów. A muzyka? Hmmmm, to może przejdźmy od razu do Najlepszego Momentu i Oceny… A tak serio – niespecjalnie niestety jest o czym mówić, materiał jest słaby jak anemik na strajku głodowym. 71 minut, podczas których niby coś leci z głośników, ale równie dobrze mógłbym słuchać szumu wiatraczków w laptopie. Jeden wyróżniający się moment pozytywnie (bonusowy, „kołysankowy” „Wait 4 Me” naprawdę może się podobać, o ile jesteśmy wyrozumiali dla refrenów, o których wspominałem w poprzedniej notce) i o wiele więcej fragmentów, przy których ręce same składają się do facepalma (remizowy „Gettin Good”). Featuringi prezentują się na podobnym poziomie – poza Roscoe Dashem raczej same no-name’y.
Tyle rap-refleksji na dziś, miłej niedzieli.
najlepszy moment: WAIT 4 ME
ocena: 6/10
