We Are From Poland Vol.7
rok wydania: 2010
wydawca: DIY
kolejny, najswiezszy album z serii WAFP.
jesli te albumy sa wyznaczniem kondycji i charakteru mlodej sceny alternatywnej w Polsce to znaczy, ze sytuacja zmienia sie jak w przyszlowiowym kalejdoskopie. niby to tylko pol roku po czesci szostej, a juz inspiracje mlodziezy dryfuja w zgola odmienne rejony. przede wszystkim – koniec z robieniem przebojow na indie potancowki. wiecej tu so-called brudu, srednio nadajacego sie do eski rock czy offensywy. przypadki rozmaitych Rentonow pokazaly, ze popowy coming out i wystepy na eurowizji zamiast do kokosow i swiatowych tras prowadza predzej do komercyjnej dupy i poczucia wstydu. tym razem poza przypadkami ewidentnej zrzyny z Cool Kids Of Death (a dobra, po imieniu – Futuristen, jak wam kurwa nie wstyd?) i mniejszej z The Car Is On Fire (choc moze sie czepiam) wiekszego przesiewu robic nie trzeba.
z drugiej strony – plytka nie jest tak eklektyczna jak czesc poprzednia. wszystkie 18 propozycji w mniejszym lub wiekszym stopniu obracaja sie w gitarowym klimacie. nawet jesli np taki The Ploy w klimacie kojarzyc sie moze z Depeche Mode czy Hurts nawet, to i tak „zywy” aranz nie przekresla jego szans na 5 gwiazdek w Teraz Rock. co najwazniejsze jednak – zaden z trackow nie zrobil na mnie takiego wrazenia jak te trzy wyroznienia wspomniane w recenzji ponizej. dlatego tym razem mialem wiekszy problem ze wskazaniem faworytow. no ale sprobojmy, bez konkretnej hierarchii:
1. Sun For Miles – „Barb Of Sorrow”; obecnosc takieog kawalka na tej kompilacji chyba bardziej swiadczy o otwartosci umyslow ekipy WAFP anizeli o szerokich horyzontach graczy indie sceny. w kazdym badz razie mowimy tu o stuprocentowym postmetalu. instrumentalnym oczywiscie. do Isis, Red Sparrowes czy nawet Blindeada daleko, ale warto miec reke na pulsie.
2. Elvis Deluxe – „Out All Night”; zastanawiac sie mozna, czy powinni startowac w tej samej kategorii co pozostale 17 kapel. wszak panowie wydaja juz jak najbardziej oficjalne plyty (ostatnio juz druga), a jesli wziac pod uwage fakt, ze mowimy o stonerrockowej grupie zlozonej z zasluzonych postaci sceny hc/alt, to zdecydowanie mozna sie zastanowic czy aby na pewno wszyscy w tym plebiscycie mieli rowne szanse. no ale skoro juz jest jak jest, to trzeba wyroznic warszawiakow, bo „OAN” to kawal kapitalnego rockendrolla, co wazne – z coraz mniejszym odcieniem stonera (chyba ze mowa o jego najbardziej lajtowym obliczu, jak chocby u Eagles Of Death Metal, tyle czy to jeszcze stoner?).
3. Folder – „Fractured”; wyjde na nieobiektywnego lokalsa, bo to chyba ekipa z 3miasta, ale co zrobic – w najlepszy sposob lacza tutaj fachowe brzmienie (niestety w sporej ilosci przypadkow ten aspekt kuleje), dobry wykon (swetna wokalistka!) i melodyjny sznyt. przeboju z tego nie bedzie, ale jak malo ktory zespol z tego skladaka zacheca do siegniecia po pelnowymiarowe wydawnictwo zespolu.
parafrazujac hiphopowego klasyka: sciagajcie dobre alt kompilacje!
najlepszy moment: SUN FOR MILES – BARB OF SORROW
ocena: 7/10