Das Racist – Shut Up, Dude
rok wydania: 2010
wydawca: DIY
choc rap, tak jak koszykowka czy gangsterskie porachunki, jest domena czarnych, to jednak wsrod najbardziej inspirujacych wykonawcow gatunku bezproblemowo mozna znalezc mniejszosci rasowe. czy do Latynosow z Cypress Hil, Zydow z Beastie Boys i Polakow z Molesty Ewenement dolacza wkrotce Hindusi z Das Racist?
papiery na rozdawanie kart w rap-grze maja. choc podobnie jak BB z osobna technika nie porazaja, tak jako raperzy jak i producenci, to razem tworza druzyne ktorej juz teraz polowa maintreamowych raperow moze sandaly czyscic. przyznam szczerze, ze nigdy w zyciu nie poznalem lepiej zadnego Hindusa, wiec nie wiem jak tam z ichniejszym poczuciem humoru. kolesie z Das Racist (10 punktow do zajebistosci za sama nazwe) sprawiaja wrazenie, jakby Monty Pythona mieli we krwi. absurd pogania kolejny absurd tak w lirykach, jak i w dosc czasem kuriozalnych podkladach, na ktorych ow liryki sa osadzone. muza perfekcyjna do wielogodzinnej sesji z szisza.
jak wiadomo jednak, nawet najbardziej otwarty umysl moze miec opory w przyswajaniu chocby obiektywnie najbardziej wymiatajacych brzmien egzotycznych jesli nie ma jakichkolwiek swojskich punktow zaczepienia. poradzil sobie z tym System Of A Down do swoich ormianskich melodii wplatajac Slayerowa moc, Dac Rasist wspomaga sie umiejetnie samplami z innych mocarzy altrapu jak Ghostface Killah, A Tribe Called Quest czy Madvillain. a jesli byloby malo, to i kawal konkretnego reggae skleca pod samplerskim patronatem Boba Marley’a („One Dollar Car”), dadza slodziutki pop refren („Coochie Dip City”) czy poprosza o podrasowanie tracka znajomego remixera („Shrty Said”).
i tylko w jednym paradoskie jest problem. czesto ocene plyty ratuje to, ze calosc wypada lepiej niz suma poszczegolnych elementow. z „Shut Up, Dude” jest zgola odwrotnie – na wyrywki album to czysty ogien, niemniej odsluch na raz wszystkich 17 kawalkow troche gasi entuzjazm, jesli obcujemy z kolekcja publikowanych wczesniej pojedynczych kawalkow anizeli sojnym konceptem. niemniej i tak znac wrecz trzeba.
najlepszy moment: SHORTY SAID (GORDON VOIDWELL REMIX)
ocena: 7,5/10