Iris – Awakening
rok wydania: 2003
wydawca: Musicnet
wracamy do codziennosci, czyli omawiania Muzyki w wersji studyjnej.
lubicie synthpop? z rozrzewieniem wspominacie lata 80te? repeatujecie kawalki A-ha, Alphaville, Kajagoogoo czy nawet Papa Dance? jesli na ktorekolwiek z tych pytan odpowiedzieliscie twierdzaco, to Iris gra dla Was. i raczej tylko dla Was.
na pewno jest to jakies novum, ze za granie gatunku badz co badz oslawionego przez europejczykow zabieraja sie Amerykanie, i to jeszcze z Texasu. na dodatek poczynili to w okresie, kiedy ejtisowa moda nie przybrala jeszcze tak gigantycznych rozmiarow. dzis pewnie byloby im znacznie latwiej zaistniec w obliczu sukcesow Hurts. z drugiej strony – sukces Anglikow od „Wonderful Life” nie wzial sie znikad. moze i to zespol jednego przeboju, ale tak po prawdzie – za jakikolwiek numer z „Happiness” (takze) duet Amerykanow calowalby po raczkach.
juz nawet nie mowie o tym, ze ten caly namechecking z nalepki reklamowej mozna puscis w niepamiec, bo wystarczy jedna nazwa – Depeche Mode. z Gahanem minus charyzma na wokalu. i z brzmieniem a’la „A Broken Frame”, tyle ze zupelnie wygladzonym z jakichkolwiek bardziej nietypowych, intrygujacych elementow. a jesli juz cos zaskakuje to, in minus – vide manieczkowy klimat w „You’re The Answer” (remix „Unknown” dolozony przez polskiego wydawce litosciwie pomijam – moze chodzilo o podboj naszych remiz?). tyle ze zwlaszcza w tym gatunku mozna wybaczyc wiele, jesli sa Melodie. a tu niby sa, ale jakies takie totalnie niemelodyjne. moze jeszcze otwierajacy calosc „Whatever” z wyjatkowym zastosowaniem gitar elektrycznych, moze „Sorrow Expert”…
byc moze kluczem „niesukcesu” Iris sa korzenie debiutujacego na tej plycie (z poprzednim, debiutanckim „Disconnect” laczy „Awakening” tylko postac wokalisty) odpowiedzialnego za cala warstwe instrumentalna Andrew Segi, bylego scenowca i autora muzyki do gier komputerowych. choc sam jestem freakiem na punkcie gier (szczegolnie jesli chodzi o gry sprzed dwoch dekad), to jednak wiekszosc muzyki im towarzyszacej ciezko traktowac powaznie. i „Awakening” to wlasnie tego typu muzyka – fajna jako podklad pod zaliczanie kolejnych leveli, ale ciezka w odosobnionym odbiorze.
najlepszy moment: WHATEVER
ocena: 6,5/10