rageman.pl
Muzyka

WuWunio – Ambulans Vol. 2 Lansylwania

rok wydania: 2011

wydawca: Wielkie Joł

pobierz album

 

no i znow Wuwunio. tym razem w swym najswiezszym mixtejpie.

co tu duzo mowic – tym razem Wuwunio juz rozjebal system doszczetnie. choc poczatkowo, przyznaje, bylem dosc sceptycznie nastawione. przede wszystkim – to sa dwie i pol godziny muzyki, 36 kawalkow! dla mnie to zabojcza dawka muzyki, nawet w przypadku moich ulubiencow (a do takich Wuwunio bezproblemowo awansowal). sa tacy, ktorym nie przeszkadza skipowanie piosenek – ja do nich nie naleze. dla mnie kazda artystyczna wypowiedz, niezaleznie czy mowimy o „Ostatniej Wieczerzy” czy „Bracie Juzefie” powinna miec jeden, zaplanowany przez tworce ksztalt. jakos nie wyobrazam sobie by uznawac „Ojca Chrzestnego” za dzielo geniuszu tylko na podstawie jego fragmentow. i tak samo jestem wrogiem wrzucania na mixtejpy wszystkiego co wpadnie do glowy. choc oczywiscie mozna porozkminiac – jesli nie na mixtejpy, to gdzie?

jeszcze wiecej watpliwosci pojawia sie juz przy samym odsluchu. pierwsze kawalki, choc nie tak wyraznie, wysylaja sygnal przerazajacy – Wuwunio nam znormalnial! moze nie ze spokornial, co to to nie. ale nawet jesli dalej jest tematycznie niekonwencjonalnie, to jednak trudno sie oprzec wrazeniu, ze takie zwrotki jak w „Kapitan Kajdan Nie Pali Jana” czy „Jestem W Chuj Prawilny Kurwa” moglby nagrac co lepszy raper w Polsce.

chociaz… skoro moglby, to czemu nie nagrywa? no wlasnie! Wuwunio jedzie dalej po bandzie, ale nie robi tego na calej rozciaglosci mixtejpu, co byc moze moglo by sie skonczyc przesytem. w koncu – wiem, to pytanie bedzie herezja, ale – ile mozna nawijac o paleniu hajsu, baunsie i podawaniu do lachy? i kiedy Wuwunio pokazuje ludzie oblicze, to dostarcza najbardziej zyciowych kawalkow jakich nie slyszalem w polskim rapie od meeega dawna. powaga, takie kawalki jak „Czas na kfitness”, „Oj tam oj tam”, „Nic Mi Sie Nie Chce” (przyklady mozna by mnozyc bez konca) to jest MOJ rap, z takimi kawalkami bardziej sie utozsamiam niz z niejednym polskim truskulem. nie mowie, ze Wuwunio zapodaje tu prawdy objawione, o jakich nikt nigdy nie mowil. ale naprawde nie slyszalem wydawnictwa o tak duzym natezeniu „zyciowek”, ktore by naprawde mowily cos o every-day zyciu zwyklych kolesi – nie bananowcow, nie marginesu czy innych freakow. a przeciez Wuwunio to miala byc najbardziej przegieta kreacja polskiego hiphopu!

zreszta tu wszystkiego jest wiecej, wszystko jest bardziej. wiecej oblechy, wiecej humoru, wiecej sexu, wiecej baunsy, wiecej prawdy wtedy kiedy ma byc prawdziwie, a kiedy ma byc fejk to niech bedzie przynajmniej opakowany w zajebisty storytelling („Pierwszy kawalek drogi”). wiecej skillsow u samego Wuwunia – wczeuniej bywalo, nie ma co tego ukrywac, ze dalo sie go pomylic z Teduniem. tym razem problemu nie ma – chlopak owszem ma styl nawijania zblizony do Pana Prezesa, ale kombinuje niczym nawiedzony kameleon jak sie da. raz sie rozleniwi niczym dAb („Sobota 14ego”), innym razem rozmiekcza zenskie serca i kolana swym tembrem („Do uslyszenia”). how about jakis lingwistyczne popisy? „Madafaka” jest prawdopodobnie jednym z najsmieszniejszych kawalkow polskiego rapu, i nie chodzi tylko o akcent.

kurcze, nawet podklady sa lepsze, choc teoretycznie nic sie pod tym wzgledem nie zmienilo. ale te sample z Jacko w „Ja Chce” czy „To Nie Moja Reka”, ten przegiety crunk w „Kto jest Twoim tata?”, ten niesamowity groove „Oj Tam Oj Tam” z Numerem… wlasnie, goscie. tym razem od groma najprawdziwszych ficzurow, a nie wyciagnietych z automatycznej sekretarki jak wczesniej. glownie ziomki z podworka (Yabol jak zwykle niszczy kolejna popierdolona historia w skicie), ale skoro reprezentant Wielkie Jol, to i labelowi kumple wpadli. a raczej napadali – o jednej polowce Warszafskiego Deszczu w „Oj Tam Oj Tam” juz wspomnielismy. wiadomo jednak, ze w temacie ficzuringow temperature podnosi z calej listy plac nazwisko Jacka Granieckiego. i tak jak wspolny kawalek TDFa i Wuwunia na pierwszym Ambulansie raczej rozczarowywal, tak „Czemu Juz Zamykacie?” to naprawdziwsze spotkanie na szczycie. i chociaz Tede sprostal wyzwaniu, tak zwrotki reprezentanta Lodzi nie pozostawiaja watpliwosci, ze Warszawiak wychowal na swej labelowej piersi potwora, ktoremu juz nielugo bedzie musial oddac korone. zwlaszcza ze ten ma po swojej stronie samego Dj Buhha (choc tu wystepuje jako Hrabia Baunsula, ale to tylko przykrywka)

wiem, zdaje sobie sprawe ze ta recka staje sie adresatem piosenki „Zakasy Jezyka”. ale nic na to nie poradze – jesli Tede to polski Jay-Z, to Wuwunia trzeba porownywac do Lil Wayne’a, a moze nawet i Eminema. i jestem pewien, ze tak jak o tym ostatnim, o Wuwuniu uslyszy cala Polska – nie tylko jej hiphopowa czesc. choc na dobra sprawe dokonanie tego za sprawa debiutu na legalu, juz teraz zaslugujacy na miano najbardziej oczekiwanego w historii polskiego rapu, bedzie tylko formalnoscia. niekoniecznie nawet potrzebnego. bo juz teraz Wuwunio nagral swojego klasyka. biorac pod uwage rozmach – hiphopego „Sierzanta Pieprza” niemalze.

(aha, jeszcze jedno: zamiast bezposredniego linka do mixtejpu podalem adres podstrony na witrynie Wielkie Jol. aby poznac link do plyty trzeba przejsc pewna „gierke” – co ciekawe, jest ona formatu… filmiku na youtubie. WJ jak zwykle parenascie krokow przed konkurencja)

 

najlepszy moment: POKAŻ CYCKI

ocena: 9/10

Leave a Reply