Vienio – Etos 2010
wydawca: Respekt
znow rapsy i to jeszcze polskie, horray!
szczerze uwielbiam „Skandal”, do dzisiaj doznaje przy linijkach niektorych piosenek tego albumu. niestety musze jednoczesnie przyznac, ze dzis w wielu jego aspektach – takich jak np flow raperow czy podklady – wartosc historyczna nie idzie w parze z faktyczna jakoscia. innymi slowy – gdyby ktos zaczal zaczal poznawanie polskiego rapu od plyt wydanych po 2000 roku i dopiero potem siegnal po debiut Molesty moglby sie srogo rozczarowac. co rozni go od „Ksiegi Tajemniczej”, ktory broni sie niezaleznie od skali znajomosci rap-tematu. no i, last but not least, wciaz kontrowersyjny przekaz tekstow tej plyty. co tu duzo mowic – do dzis czasem sie zastanawiam, czy oni na tym „Skandalu” tak na powaznie. do dresiarstwa zrownywac nie wypada, bo byle Siwy czy inny Lysy tak blyskotliwych linijek by nie napisal, jednak…
dlaczego ja o tym „Skandalu” tutaj? bo pierwsza solowa plyta (jesli nie liczyc plyt nagranych z Pelsonem, to w sumie szok ze tyle lat mu to zajelo) ojca zalozyciela tego zespolu, Piotra Vienia Weclawskiego, pokazuje, jak daleka droge on przeszedl od czasu tamtej plyty. niby 12 lat to szmat czasu, rozwoj swiatopogladowy wydaje sie czyms oczywistym w przypadku zdrowego przedstawiciela rasy ludzkiej. a jednak jestem pod wrazeniem – zwlaszcza ze taki (byly juz) kolega Vienia z Molesty, Wilku, wciaz wydaje sie mentalnie tkwic w prehistorycznych czasach ery CHWDP.
i to przede wszystkim ze wzgledu na teksty warto chwycic po „Etos”. Vienio to czlowiek, ktory ewidentnie ogarnia temat i ma cos do powiedzenia – co niestety w 2011 roku wciaz nie jest oczywistoscia jesli chodzi o hiphop – zreszta nie tylko polski. nie abysmy mowili o prawdach objawionych, ale jednak te nawijki moga sie podobac, a zakres tematyczny – juz tylko imponowac. czy bedzie to wyraz tesknoty za czasami dziecinstwa spod znaku tetniacych zyciem podworek (kapitalne „Nowe Bloki”), opierdol za wieczne polskie narzekanie („Nie narzekaj”) czy wspominki o powstawaniu marki ciuchow Respekt – naprawde chce sie sluchac tego typa. broni sie nawet dosc odwazne siegniecie po temat religii („Roznice”). a ze polowa numerow, jak i skity traktuja o hiphopie (choc jest to skrajnie odmienne od tradycyjnego rymowania o rapowej dupie maryni, jaka znamy z wiekszosci plyt made in PL), to mozna by mowic nawet o czyms na ksztalt koncept albumu.
a reszta skladowych? gosci sporo, bez wyjatku dotrzymuja poziomu gospodarza – czy beda to stosunkowo mlodsza krew (Grubson, Diox, Hades), czy recydywisci tej sceny (LUC, Sobota, Rahim, Fokus, Lona – zreszta ci dwaj wystepuja wspolnie w „Roznicach” i daja chyba najlepsze goscinne zwrotki tej plyty). podklady, bez wyjatku popelnione przez samego dospodarza, sa typu *akurat* – wtapiaja sie idealnie w warstwe wokalna, jednak wystarczy siegnac po bonusowy krazek dolaczony do plyty z instrumentalnymi wersjami Etosowych piosenek (zreszta zawarto tam tez odseparowane sciezki wokali, by blendziarze mieli uzywane) by zauwazyc, ze to sa male perelki. zwlaszcza „Nie byloby tu nas” z dzwiekami flecika, „Roznice” czy „Nie Narzekaj” – jako jedyny posiadajacy spiewany refren i wykorzystujacy sampel z polskiego progrockowego Believe. ale o tym, ze Vienio to jeden z najbardziej otwartych muzycznych glow w tym kraju pogadamy jeszcze jutro.
a na razie – mega propsy za ten album.
(PS musze jednak sie do jednej rzeczy przyczepic. strona edytorska albumu to tragedia niestety. zapewne pospiech, ale jednak taka ilosc literowek w 2011 roku nie powinna sie zdarzyc. a juz na miejscu zespolow, ktorych nazwy poprzekrecano – chyba nie do konca swiadomie – bym sie nawet lekko obrazil. to element absolutnie nie majacy wplywu na ocene albumu, jednak troszke wstyd)
najlepszy moment: NOWE BLOKI (FEAT. HADES)
ocena: 8/10
