Duże Pe – Nowoczesny Hip-Hop Mixtape Vol 1
wydawca: DIY
dzis o totalnej swiezynce, bo mikstejpie puszczonym w siec zaledwie wczoraj.
Duze Pe znow dal o sobie znac. i fajnie. mowilismy o jego wszechstronnosci wyrazanej w rozmaitych projektach pobocznych, ale solowo staral sie trzymac nuru klasycznego hiphopu. przynajmniej do wczoraj. do premiery „Nowoczesnego HipHopu”.
to, dla jakiego nurtu Pe „zdradzi” hiphop bylo wlasciwie pewne dla kazdego, kto bardziej interesuje sie jego dzialalnoscia artystyczna. tym bardziej, ze szeroko pojeta elektronika, o ktorej mowa, czesciej pojawiala sie w kontekscie jego dzialalnosci didzejskiej anizeli studyjnej (pomijajac remix album Masali). kwestia czasu bylo, kiedy Pe da szanse posluchac swych nawijek do tych wszystkich dubstepow i jungle’ow publicznosci szerszej anizeli bywalcy modnych lokali.
oczywiscie nie tylko te dwa wymienione gatunki tu slychac. de facto nawet taki laik w temacie elektorniki jak ja uslyszy, ile przeroznych rzeczy sie tu dzieje. zakres ultraszeroki, od pierdolniecia do chillu, od imprezowych bangerow do kawalkow o minorowym nastroju godnym „Zapiskow”. skoro mowa o bangerach – rzeczywiscie, mixtape zasluzyl na taki a nie inny tytul, biorac pod uwage to w jakim kierunku poszedl dzisiejszy rap. jednak fani hitow pitbulla czy flo ridy raczej wystrasza sie tych dzwiekow anizeli znajda w nich cos dla siebie. poza chlubnym wyjatkiem w postaci przerobki „Na Raz” Senk Ze, slusznie wytypowanym zreszta na singiel – przy lepszej promocji naprawde daloby rade to wcisnac w playliste Eski (to nie wrzuta jakby co).
wlasnie, przerobki. przyznam ze poczatkowo dziwilem sie informacjom o tym, ze na mixtape beda skladac sie nowe wersje piosenek z dotychczasowego dorobku Pe. w koncu przewaznie taki zabieg spotyka numery/plyty, z ktorych danych artysta jest z pewnych powodow niezadowolony (np brzmienia, produkcji), a przeciez Pe absolutnie zadnego wycinka swojej dyskografii (tak, nawet kawalkow z Mezo czy Doniem) nie musi sie wstydzic. trudno nie pozbyc sie wrazenia, ze przede wszystkim chodzi o wydojenie dodatkowej kasy od wiernych fanow – choc akurat w przypadku „NHH” o czyms takim oczywiscie nie ma mowy. w kazdym badz razie – juz bezposredni kontakt z finalnym efektem uspokaja. bo owszem, prawie kazdy tytul juz pojawil sie na ktorej z poprzednich trzech plyt Pe. ale juz same teksty pod nimi sie kryjace to nawet nie tyle zaktualizowana wersja staszych tekstow (jak na remix albumie Masali), ale zupelnie nowe twory, tyle ze bardziej obficie posilkujace sie cytatami z przeszlosci. choc pod wzgledem zawartosci lirycznej, poza poruszajacym „Dobry Panie” (czyli „God Silence And Vodka” z plyty Holdcuta), najlepiej wypada „Spontaniczny Telehon”, czyli kapitalne nawiazanie do juz-klasyka Pablo Pavo, wlasciwie to nawet swego rodzaju sequel.
ten mikstejpowy volumin pierwszy ponoc ma spelniac glownie role zapowiedzi wydanego na legalu Vol 2, juz nie pozyczonymi, a w pelni autorskimi podkladami. co ciekawe, wydanego znow w My Music/UMC, podobnie jak wydany 7 lat temu „Sinus”. coz, mam nadzieje, ze o ile elektroniczny kierunek bedzie zachowany, Pe nie da z siebie zrobic lokalnego Pitbulla. wiecej – mam nadzieje, ze w koncu popelni jakiegos klasyka. wiem, ze stac go na to.
najlepszy moment: DOBRY PANIE
ocena: 7,5/10
