rageman.pl
Muzyka

Niemen – Pamiętam Ten Dzień

rok wydania: 2011

wydawca: Polskie Radio

 

no dobra, czas pogadac znow o powaznej muzyce.

przyznam szczerze, ze ostatnimi czasy troche zapomnialo mi sie o Czeslawie Niemenie, o czym moze swiadczyc to, ze ostatnia notka na jego temat pojawila sie tu w polowie 2009 roku. na szczescie spadkobiercy Niemena (a konkretniej – wlasciciele jego spuscizny artystycznej) zapomniec o nim nie chca dac i wciaz wypuszczaja albumy sygnowane jego nazwiskiem.

oczywiscie mozna, wrecz nalezy miec ambiwalentny stosunek do takich praktyk. juz pomijam zenadne, regularnie wydawane best of’y (klasyczny przyklad: The Doors), do ktorych wydawca dorzuca jakis ochlap, byleby premierowy (czesto zreszta nie jest to prawdziwa premiera, tylko jakis b-side wyciagniety z singla wydanego tylko w san marino itp) – na zdesperowanych fanow zawsze wystarczy. ale rowniez tzw kolekcje rarytasow, szkicow i tym podobnej drobnicy muzycznej tez budza moje zastrzezenia (choc i tak finalnie przegrywaja one z ciekawoscia). wszystko rozbija sie o jedna, zasadnicza kwestie – czy Artysta, gdyby zyl, mialby cos przeciwko publikacji tych utworow. no tak, tyle tylko ze nie ma ona nic wspolnego z obiektywna wartoscia (?) samej Muzyki, a bardziej ze swiatopogladem artysty. ten sam material, ktorego publikacje zablokowalby perfekcjonista pokroju Michaela Jacksona, bardziej pazerny na pieniazki artysta puscilby w swiat bez jakiegokolwiek zastonowanie. to moze jakies inne kryteria? np to, czy dany material wnosi cos nowego do wizerunku jego Tworcy? albo jeszcze inaczej – czy jest w stanie wplynac negatywnie na nasza opinie o Artyscie (w druga strone raczej to sie nie zdarza, jesli mowimy o kims uchodzacego w naszym mniemaniu za Geniusza)?

ok, do sedna – gdzie w tym wszystkim lokuje sie „Pamietam Ten Dzien”, nowy zbior nagran zmarlego prawie 8 lat temu Czeslawa Niemena?

44 piosenki, dwie plyty, dwie godziny Muzyki. czyli jest czego sluchac, co juz samo to nalezy poczytywac na plus wydawnictwa. ale tych pozytywow jest wiecej.

calosc sprezentowano chronologicznie, jednak wyrazniejszy podzial zarysowuje sie przy uwzglednieniu pochodzenia tych kawalkow. a konkretniej – mamy tu nagrania koncertowe i cala reszte.

ciekawiej wypada ta druga grupa, ale zajmijmy sie wpierw ta pierwsza. skladaja sie na nia niemal wylacznie nagrania z festiwali. poza tymi powszechnie znanymi, a odbywajacymi sie w Sopocie i Opolu (klasyczne wykonania „Dziwny Jest Ten Swiat”, w dwoch odslonach!) mamy tez nagrania z osobliwego eventu pod nazwa „Festiwal Piosenki Radzieckiej” (przekorny, bo raczej malo kojarzacy sie z ZSRR „Moja Ojczyzna” do slow Norwida), a przede wszystkim z programu telewizyjnego „Muzyka Malego Ekranu”, majacego tu najliczniejsza reprezentacje. to chyba jednak zarazem najslabsze momenty na plycie. nie aby totalnie zle – w koncu mowimy o klasykach pokroju „Pod Papugami” czy „Wspomnienie”. rzecz w tym, ze aranzacja, choc niby orkiestrowa, traci plastikiem rodem z festiwali typu Eurowizja czy wlasnie Opole. nawet jesli nie sluchac tego az tak, to nie jest to zdecydowanie srodowisko naturalne dla Niemena.

skoro o „Pod Papugami” mowa – alternatywna wersja z ’63 roku (czyli grube kilka lat przed oficjalna premiera), nagrana przy akompaniamencie zespolu bossa nova, to prawdziwa rewelacja wydawnictwa. tym spostrzezeniem mozemy rozpoczac rozwazania na temat drugiej grupy utworow. czyli wlasnie alternatywne wersje, ale przede wszystkim utwory obcojezyczne. te ostatnie stanowia w najwiekszym stopniu o sile kolekcji w kategorii „Odkrycia”. chociaz rosyjskojezyczne piesni nie zaskakuja – wystarczy poczytac bio Niemena, ale tez i zajrzec do jego poprzednich plyt. ale juz pierwsze dwa utwory otwierajace album to szok. Niemien po… portugalsku? a jednak! chociaz z czystym fado porownania to nie ma – ale tym lepiej. w pewnym momencie jednak Niemen sie rozpedza i wpada w… jodlowanie. a skoro o takiej ekspresji mowa – w calosci poswiecony jej jest „Piosenka Tyrolskich Gorali”. zazwyczaj noz mi sie w kieszeni otwiera przy takich wokalach, ale tym razem nie sposob usmiechnac sie od ucha do ucha. no i jeszcze dwa covery w jezyku Szekspira. o ile „Locomotion” wypada umiarkowanie (akcent znacznie kuleje), tak 'A Hard Day’s Night” to rewelacja. symboliczna przeciez nawet. porozumienie na samiusienkim artystycznym szczycie. moj Boze, Niemen i The Beatles. czy ktos totalnie zakochany w Muzyce, a wychowany w Polsce jest w stanie wyobrazic sobie lepsze polaczenie?

pomimo fragmentow typu „Moja Ojczyzna” i „Smutny Ktos i Biedny Nikt”, calosc skupia sie na bardziej piosenkowym obliczu Niemena. mniej docenianym przez krytykow, a bardziej przez masowa publicznosc. i chociaz wciaz wystawiam „Enigmaticowi” ocene 10/10, to jednak tez preferuje Niemena w krotszych, bardziej czytelnych formach. tych utworow nikt wciaz nie przebil, choc wielu probowalo je gwalcic w X-Factorach i innych potworkach. na pohybel skurwysynom.

 

najlepszy moment: POD PAPUGAMI

ocena: 8/10

Leave a Reply