Nielegal Sylwestrowy WAFP
rok wydania: 2009
wydawca: DIY
No to zamykamy wątek sylwestrowych nielegali WAFP’u.
Po pierwsze – jest krócej. 16 utworów, godzina grania. Poczytuje to na plus. A raczej poczytywałbym, gdyby wiązałaby się z tym większa kondensacja Konkretu. Niestety nie do końca tak jest.
Ewidentnych bangerów tym razem zabrakło, natomiast znalazło się miejsce dla kilku niewypałów. Jakościowych (Out Of Flow niestety pod tym względem leży niedaleko Out Of Tune, z tą różnicą, że ci drudzy przynajmniej tak strasznie nie kaleczyli angielskiego, sorry guys), jak również stylistycznych – nie wiem, co kierowało twórcami składaka przy umieszczaniu na nim Jacka Lachowicza. „Pax” to śliczny kawałek, ale nie idziemy do cholery na sylwestra by się wzruszać, tak? Są tu też momenty udowadniające, że nie do każdego indie rocka da się jednak tańczyć, nawet jeśli rzeczywiście prowokuje do ruchu (Hellow Dog).
To co, rozdajemy medale?
Brąz: Kamp! „Breaking a ghost’s heart”. Progressive disco? Biorąc pod uwagę fakt, że przez te 10 minut naprawdę mnóstwo rzeczy się dzieje (co akurat w przypadku tego zespołu nie jest żadną nowością), to skojarzenia typu „Daft Punk spotyka Pink Floyd” nie są aż takie kuriozalne. Nie jest to Kamp!, jaki mógłbym repeatować non stop, ale jak zwykle pełen szacun.
Srebro: Stroboy – „Goodbye”. Krótka piłka – jeśli ktoś opiera swoją twórczość na 8-bitowych dźwiękach, to ja nie mam żadnych pytań. Czuję, że typ też kupował „Secret Service” i wspomina czasem Krzysia Kubeczko. A dla takich ludzi zawsze mam propsy.
Złoto: Bajzel – „Wsioryba”. Właściwie tu też nie będzie jakiegoś mądrego uzasadnienia i komentarza, więc spokojnie możecie posądzać mnie o korupcję. Aranżacja rodem z odrzutów Pogodna, tekst banalny (choć w tej banalności ujmujący), refren prosty jak konstrukcja taboretu, na dodatek straszny rege-zaśpiew na początku numeru, a jednak robi jak diabli. O co chodzi?
Reasumując – dobrej muzyki nigdy za wiele, ale gdybym miał wybrać tylko jednego sylwestrowego nielegala, to byłaby to zdecydowanie „trójka”. Co w sumie cieszy – znaczy że jest coraz lepiej.
najlepszy moment: BAJZEL – WSIORYBA
ocena: 7/10