Gucci Mane – Writing On The Wall
wydawca: DIY
W ramach rehabilitacji za weekendową przerwę – jeszcze jedna dziś noteczka. Wiem, rzygacie już tym Gucci’m. Tak po prawdzie – ja już trochę też. Ale jak już podjąłem się tematu to chcę go wyczerpać, a chłopak trochę tych mikstejpów nastukał.
Jak pamiętacie (?), druga część „Writing On The Wall” propsowaliśmy, chyba nawet padły słowa „najlepszy” itp. Dlatego też do odsłuchu „jedynki” podszedłem z trochę większymi oczekiwaniami aniżeli do innych jego wydawnictw. I muszę przyznać, że pomimo wyżej ustawionej poprzeczki jestem ukontentowany. Oczywiście wciąż na sporo rzeczy trzeba przymykać oko, może nawet posługiwać się trochę inną skalą. Ale jednak jak już kiedyś powiedziałem – dopóki trafi się kilka bardziej udanych wałków na mikstejpie to uznaję go za udany. Tutaj wyróżniają się m.in. „Girls Kissing Girls”, zaskakująco mroczny, biorąc pod uwagę udzielającą się tutaj Nicki Minaj, na co dzień nagrywająca utwory z takimi tuzami jak Justin Bieber, a także oszlifowany klubowy banger „Mr Tonight Outro” oraz opatrzony obłędnymi dęciakami „Game”. Co ciekawe, występujący w tym ostatnim OJ Da Juiceman ani razu nie wyskakuje z tym swoim irytującym „ej ej okej”. Choć chyba jeszcze bardziej zaskakujący jest fakt, że w ani jednym numerze nie udziela się Waka Flocka Flame. Cuda niewidy.
Trochę słabiej niż na sequelu, ale wciąż zacnie – „writingi” to chyba najciekawsza seria mikstejpów firmowana przez Gucciego. No i porównując te dwa omówione dziś mikstejpy trzeba dostrzec, że ta wcześniejsza twórczość Gucciego nie ma tak przymulającego charakteru jak te stricte trapowe rzeczy wydawane w ostatnich miesiącach.
najlepszy moment: GAME (FEAT. OJ DA JUICEMAN & KOURTNEY MONEY)
ocena: 7/10
