Gucci Mane – Gucci Classics
wydawca: DIY
Southern rap na sobotę.
Klasyki? Trochę przesada, ale fakt faktem że jest lepiej niż na „zwykłych” mixtape’ach Gucciego. Jasne, generalnie sporo tu nijakości, która w takiej 70minutowej dawce potrafi przytłaczać. Ale trafiło tu całkiem niemało przyjemnych fragmentów, szczególnie pod koniec wydawnictwa. Jak np remix „Freaky Gurl” z wibrafonem w tle zwrotek, aranżacyjnym wypasem refrenów i kozacką zwrotką Ludacrisa. Albo „I think I love her”, gdzie show, tak w zwrotkach jak i refrenie kradnie bliżej niezidentyfikowana koleżanka, która ma takiego zadziora w głosie, że prawdopodobnie w większości związków w których była obstawiam że to właśnie ona nosiła spodnie. Całkiem spoko jest też „12”, którego podkład stanowi dziwną symbiozę oldschoolu z cykaczami southern rapu.
Dupy nie urywa, ale zdecydowanie jest bardziej spoko niż zazwyczaj.
najlepszy moment: FREAKY GURL (REMIX) (FEAT. LUDACRIS)
ocena: 6,5/10
