DJ Cube – Three Days Later
wydawca: Wielkie Joł
No i jestem z powrotem. Nie będę Wam ściemniać – pomęczę się dziś trochę z tą notką, bo myślami wciąż wyleguję się na plaży w San Sebastian, spaceruję uliczkami Barcelony i zasłuchuję się w fado wybrzmiewające z Lizbońskich knajp.
DJ Cube na pewno nie jest artystą, którego dokonania można recenzować po łebkach. Nawet jeśli są to dokonania tworzone na pełnym spontanie, tak jak w przypadku „TDL”, do czego łódzki reprezentant WJ otwarcie się przyznaje.
3 dni, 3 części. Pierwsza, zdecydowanie hiphopowa, to selekcja mało oczywistych tracków, głównie z Nowego Jorku, choć można usłyszeć i Waldemara Kastę. Po 10 minutach, w drugiej części, robi się już bardziej imprezowo, a do głosu dochodzi m.in. Ojciec Dyrektor WJ. No i 3 partia mikstejpu. Zdecydowanie najdziwniejsza. Wymieńmy kilku słyszalnych tu wykonawców: Andrzej Zaucha, Queen, Elvis Presley, Quincy Jones, The White Stripes. Groch z kapustą. Ale wchodzi jak masło!
Jak na rzecz skleconą w 5 minut słucha się tego naprawdę przyzwoicie. A przy okazji można jest i walor edukacyjny, dzięki któremu odkryłem taką perełkę jak „Myśmy Byli Sobie Pisani” Zauchy.
najlepszy moment: ANDRZEJ ZAUCHA – MYŚMY BYLI SOBIE PISANI
ocena: 7/10
