Lloyd Banks – The Cold Corner 2
wydawca: DIY
Sięgamy w Banksową przeszłość.
Może i 50 Cent jest komercyjnym badziewiarzem, ale okazuje się, że wychował u swego boku całkiem ogarniętego muzycznie kolesia. Powaga, to rap dla czytelników Pitchforka, którzy jarają się produkcjami ASAP Rocky’ego. Który zresztą udziela się gościnnie w GENIALNYM „Make It Stack” (na mikstejpie udzielają się także Styles P i Prodigy z Mobb Deep).
I z tym Rocky’m to trop najlepszy – całość cechuje podobny, oniryczno-podwodny klimat co „LiveLoveA$AP”. Pierdyliard cudownych partii instrumentalnych (ta trąbka w „Keep Your Cool”! ten industrial w „Eyes Wide”!) „bulgotających” pod przyjemnie mulącymi podkładami. Za dużo tego do wymieniania. Może też za dużo tu muzyki w ogóle – przyznam, że w takiej dawce (18 tracków) jest to dość przytłaczające, przydałaby się jakaś przyjemna odmiana dająca chwilę oddechu. Nie mówię o jakimś imprezowym bangerze, ale coś nastrajającego jednoznacznie optymistycznie. Bo po odsłuchu całości rzeczywiście można się zdołować i zatopić twarz w rękach jak ta Statua Wolności.
Ale nie mylcie tego z facepalmem – żadnej żenady tu nie ma, Banks znów na propsie.
najlepszy moment: COLD CORNER 2 [EYES WIDE]
ocena: 7,5/10
