Lloyd Banks – The Cold Corner
wydawca: DIY
Sequele, jak wiadomo, niemalże siłą rzeczy są gorsze od oryginałów. Banksowi udało się wyłamać od tej reguły. Pierwsza część „Cold Corner” jest zdecydowanie gorsza od późniejszej od dwa lata następczyni.
Ciężko cokolwiek sensownego powiedzieć poza tym, że obcujemy z ewidentnym średniactwem. Fakt, wciąż daleko do sztuczności rapu z południa, tu i ówdzie całkiem fajne sample się wychylają, no i co ciekawe – paradoksalnie klimat jest tu bardziej różnorodny niż na przymulonej „dwójce”. Ale praktycznie żaden fragment nie intryguje na tyle, by nazwać go „najlepszym momentem”. A wyróżniać intro z udziałem Eminema (jedyny gość na wydawnictwie) trochę głupio, bo to właściwie monolog a nie rap.
A widzieliście klip Dody z Fokusem? Beka, co?
najlepszy moment: DO IT FOR THIS BLOCK
ocena: 6,5/10
