Cool Kids Of Death – 2006
wydawca: Sony BMG
czyli wciaz najswiezsze dokonanie lodzkiej szostki. nowy album w drodze. czy przeprosza sie z melodiami? oby. bo na „2006” ewidentnie sie z nimi posprzeczali.
zapowiadali ze druga plyta bedzie ostrzejsza, wrecz brutalniejsza. wrecz hardkor. i nie wyszlo im. na szczescie. wprawdzie owszem, bylo ciezej, ale dalej dosyc melodyjnie. wciaz bylo slychac inspiracje latami 80tymi. tyle ze zamiast duran duran bylo slychac joy division. ale dalej bylo fajnie.
by od razu zaznaczyc – na 2006 dalej jest dosyc fajnie. bo jest inaczej. teraz wreszcie jest hardkor. brak przebojow. pierwsze 10 numerow to bardzo podobny schemat. wyrazna linia bassu wandachowicza, perkusja wystukuje prosty, napedzajacy rytm. giarka zapodaja jakis mniej lub bardziej chwytliwy motyw i to wszystko puentuje charakterystyczny zlewajacy/wrzaskliwy wokal ostrowskiego. elektronika na tej plycie, w porownaniu z poprzednimi plytami, jakby wrecz sprowadzono ja do minimum. wiec paradoks jest. bo plyte produkowal i mixowal zagraniczny fachowiec i to slychac. problem, ze z racji ascetyzmu muzyki nie mial za wiele do roboty.
wiec tak to wyglada z wierzchu. gdy sie wglebimy, to slychac multum inspiracji. zacnych inspiracji. the cure, sonic youth, public image ltd. jest nawet ewidentny, brutalny punk i to nawet nie w stylu sex pistols co minor threat wrecz. wszystkie numery jednak laczy wspolny mianownik – brak melodii.
dotychczas wydawalo mi sie, ze wynika to z faktu wypalenia sie chlopakow, wyprztykania sie z pomyslow na hity. slychac ze sie rozwijaja, sa coraz lepszymi muzykami, a z drugiej strony co z tego, skoro to nie techniki sluchamy w muzyce. ale im dluzej slucham tej plyty tym coraz silniej dociera do mnie fakt, ze kulki swiadomie i perwersyjnie wyzbyli tych piosenek melodii. w paru miejscach nie do konca im sie udalo, przez co sa fragmenty ktore da sie na upartego zanucic pod prysznicem. ale to fragmenty jeno. generalnie sluchanie tej plyty boli. trzeba wielu przesluchan, by jakos wryc sobie te kompozycje w glowe. pytanie, czy w dzisiejszych czasach, gdy muzyki jest od groma a nawet wiecej, powinno sie sluchacza wystawiac na taka cierpliwosc?
bardzo dobra plyta, choc oczywiscie debiutu nie przebija. ale nie chcialbym, by poszli w tym kierunku. melodie, wroccie!
najlepszy moment: SPALINY
ocena: 6,5/10

