Kabaret Potem – Dzikie Muzy
wydawca: Printel
w temacie kabaretow jestem raczej radykalem. ma byc jazda po bandzie. czyli zaden tam kon polski, kryszak udajacy walese, zadne tam zwyczajnodowcipowe ani mru mru (choc pare razy im sie udalo). tylko extrema: mumio. oraz klasyk absolutny, czyli abstrajkcja, ale strawna. nieodzalowany kabaret potem.
tak sie jakos zlozylo, ze chociaz potemowcy w czasach swej swietnosci byli radykalnie nastawieni w kwestii medialnych objawien (wyhaczyc ich w telewizji graniczylo z cudem), tak teraz przoduja jesli choci o wykorzystanie nosnika zwanego dvd. rok temu na swieta nabylismy jeden z licznych programow, a zarazem jeden z pierwszych i chyba najlepszych w repertuarze Potemowcow – Bajki Dla Potluczonych. tym razem zakupujemy do kolekcji „Dzikie Muzy”. czyli cos znacznie nowszego, bo juz nie z poczatku, a z koncowki lat 90tych. co widac i w lepszej jakosci obrazu i ogolnie w stajlu zarowno artystow, jak i publicznosci. no co tu duzo mowic – teraz w zyciu nie ubralibysmy sie w to, w czym chodzilo sie 15-20 lat temu. gosh, jak ja uwielbiam postep cywilizacyjny.
anyway, uznalismy ze technicznie jest zdecydowanie lepiej. czy w parze z tym idzie lepsza jakosc merytoryczna? tego juz tak latwo stwierdzic nie mozna. nie tylko ze wzgledu na to, ze Bajki to rzecz kultowa i niemalze swietosc, ktorej nikt krytyka nie splami. problemem „Dzikich Muz” jest jej… nowatorskosc.
rzecz w tym, ze calosc polegala na przedziwnym wtedy koncepcie, ze o calosci programu decydowala publicznosc. w zwiazku z tym wszystko opieralo sie na interakcji z publika. przez pierwsze 10 minut wystepu potemowcy tlumacza o co chodzi a potem miedzy kazdym skeczem kaza publice decydowac o tym jaki skecz ma byc odegrany nastepnie. przy czym dobieraja decydentow w rownie nowatorski sposob. a to licytacja, a to na zasadzie „kto trafi moneta do kapelusza ten wybiera skecz”. albo np po piosence o blondynkach skecz wybiera blondynka, a po skeczu o policjancie trwaja na sali poszukiwania policjanta, itepe itede. generalnie pomysl innowacyjny a przez to zajebisty. problem w tym, ze wieksza zdecydowanie frajde ma ktos kto bierze udzial w takim spektaklu, a nie oglada go przed telewizorem. dlatego pomysl przerzucenia go na dvd sie nie sprawdzil. z cala sympatia dla potemowcow, ktorzy i w tych dialogach z publika sa rownie smieszni co w skeczach, ale troche zal tego czasu ktory moznaby wykorzystac na odegranie wiekszej ilosci skeczy. zwlaszcza ze roznie z ta jakoscia odegranych skeczy bywa. z calym uwielbieniem dla ekipy z zielonej gory, ale jednak nie kazdy skecz mieli udany (choc zwazywszy na ilosc tego co stworzyli to srednia jakosciowa mieli najlepsza w tym kraju). w Dzikich Muzach trafily sie w sumie dwa killerskie skecze – o panu arturze oraz o aktorze z warszawy (zreszta temat aktorstwa i sztuki ogolnie to wlasnie motyw przewodni programu). reszta stoi juz tylko na dobrym poziomie. inna sprawa piosenki – przyznam ze akurat w tym temacie jesli chodzi o potem to jestem bardziej krytyczny. no po prostu nie kumam idei piosenek w kabarecie, ktore nie sa smieszne. „Misiu”? jak najbardziej. „nudzi mi sie”? rowniez. ale potemowcy mieli tez w repertuarze piosenki, ktore mialy byc ladne, a byly jak dla mnie zwyczajnie nudne. i takie w „Dzikich Muzach” tez znajdziemy.
wiec generalnie tak: jesli chcemy zobaczyc kabaret podany w innowatorski sposob – zdecydowanie warto siegnac po Dzikie Muzy. jesli jednak chcemy miec kabaret Potem w najsmieszniejszej pigulce – wybor Dzikich Muz nie jest tak oczywisty.
choc i tak mysle, ze lepiej miec kabaret Potem na dvd w jakimkolwiek programie niz nie miec go w ogole. wiec do sklepu marsz!
aaaaaaaaa, dvd to przeciez rowniez dodatki. no wiec mamy skecze ktore sie nie zalapaly do programu glownego. wcale nie gorsze od tych podstawowych, niestety vhsowa jakosc dodatkow nie pozwala cieszyc sie z tych skeczy. poza tym jeszcze zapowiedzi innych dvd potemowcow oraz rarytas – wywiad z kabaretem. rowniez vhs qualisty, ale rzecz przepyszna. i pozwala spojrzec na kabaret potem od innej storny. ludzkiej. dzieki temu widzimy, ze centrum humorystycznym kabaretu jest zdecydowanie dariusz kamys, odgrywajacy przewaznie role debili – typowy showman, zreszta dalej kontynuujacy kabartetowa kariere, tym razem w Hrabi. zreszta, z asia kolaczkowska, ktora rowniez sie wybija, nie tylko ze wzgledu na fakt bycia jedyna kobieta w druzynie potema. i jeszcze wladyslaw sikora – glowny autor w potemie. ta trojka zdecydowanie bryluje w wywiadzie. moze przez to tez, ze podczas wywiadu siedza obok siebie i przez to na nich skupia sie uwaga publiki? brodaty miroslaw gancarz spoznia sie na wywiad i w sumie niewiele sie odzywa, jednak jeszcza da rade go uslyszec. podobnie pianiste „Smutnego”, ktorego wlasnie rola w kabarecie polega na nicniemowieniu. jednak jak juz zarzuci tekstem to nie ma przebacz. najmlodszy w potemie leszek janek praktycznie nieobecny. a wywiad? w sumie pytania dosyc ogolnikowe, choc zwazywszy na to ze Potem do gwiazd medialnych nigdy nie nalezal, to warto rzecz obejrzec.
no i jeszcze jest mozliwosc obejrzenia wystepu Potemowcow wraz z ich autorskim komentarzem, podobnie jak na dvd „Bajki Dla Potluczonych”. tym razem poza asia i darkiem do komentatorskiego grona dolacza wladyslaw sikora. czyli jest wlasnie ta brylujaca w Potemie trojka. z komentarzy wynika, ze i reszta Potemowcow miala sie zjawic na nagraniu komentarzy i tylko niezalezne od nich okolicznosci sprawily ze sie nie pojawili. wydaje sie jednak ze ten sklad asia/darek/wladek jest skladem najoptymalniejszym.
inna sprawa, ze, tak szczerze mowiac, jakos specjalnie ciekawe nie jest to co mowia. moze zdecydowala pora nagrywania – 2-3 w nocy, na co szczegolnie narzekaja. moze tez fakt, ze w przeciwienstwie do filmow, gdzie komentarz rezysera tudziez aktora pojawia sie glownie w wazniejszych momentach, potemowcy nawijaja CALY CZAS. a trudno nawijac o samych sensownych rzeczach przez ponad godzine. nieraz jednak da sie uslyszec cos w s tylu „no co by wam tu jeszcze powiedziec…”, jakby byli zobowiazani do ciaglego naiwjania. anyway, fajny to bonus i warto do posluchac. bo czasem jest smiesznie. choc pan sikora np do najrozmowniejszych osobnikow nie nalezy.
przekonalem was?
najlepszy moment: POZNAJMY PANA ARTURA!
ocena: 8,5/10

